Wrażeń WYDARZEŃ Smaku

DO ŁODZI NA TRANSATLANTYK, MARSZ!

9 lipca 2019

Już 12 lipca rusza 9 edycja Festiwalu Transatlantyk, który po raz 4 zacumuje w Łodzi. Miałam przyjemność spędzić kilka dni na festiwalu w zeszłym roku. Odkryłam kino niezależne Sally Potter, a co lepsze poznałam ją osobiście podczas Master Classa. To co utkwiło mi w pamięci na długo, to kino kulinarne i interpretacje filmów przez znakomitych szefów kuchni podczas kolacji degustacyjnych. W festiwalu wzięli udział: Wojciech Modest Amaro, Marcin Popielarz, Robert Sowa i Justyna Słupska – Kartaczowska. Kolację na dwie ręce przygotował Kurt Scheller wraz z Robertem Skubiszem, a to właśnie na niej miałam przyjemność uczestniczyć. 

Kogo wybrać? 

W zeszłym roku miała miejsce 100 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, stąd też motywem przewodnim 8 edycji Transatlantyku była „Niepodległość Dziś”. Interpretacji tego zagadnienia było wiele. Po raz pierwszy spędziłam w kinie ponad 20 godzin, oglądając od rana do wieczora filmy niezależne. Towarzyszyły temu naprawdę spore emocje. Kinematografię cenię na równi ze sztuką i kulinariami, to był najbardziej wartościowy festiwal na jakim byłam w 2018. Długo zastanawiałam się, na którą kolację się udać. Marcin Popielarz i Justyna Słupska – Kartaczowska odpadli na samym początku ze względu na termin. Kuchnię Roberta Sowy znam dobrze, więc wybierałam między pierwszą i drugą kolacją. Nie ukrywam, że spróbowanie kuchni Wojciecha Modesta Amaro było już ponad rok temu na świeczniku, jednak cieszę się, że pierwsze zderzenie z jego kuchnią miało miejsce w nowej lokalizacji Atelier Amaro (obiecuję, że relacja z kolacji już niebawem pojawi się na Głodnej) Jestem kobietą sentymentalną, więc moje serce poszło za Kurtem Schellerem, który poniekąd otworzył moją kulinarną puszkę pandory w 2012 roku, zanim jeszcze rozpoczęłam swoją pierwszą pracę w gastronomii. Nauczyłam się wtedy kilka przepisów Julie Child i zjadłam pierwszego w życiu homara. Informacja, że kolacja będzie na dwie ręce z Robertem Skubiszem utwierdziła mnie w wyborze. Wisienką na torcie okazał się film, który towarzyszył kolacji. Premiera filmu „Alain Ducasse – kulinarne wyzwania.”

Kucharz – Cesarz

Alain Ducasse to słynny francuski szef kuchni, któremu udało się zdobyć aż 21 gwiazdek Michelina, prowadząc 25 restauracji na całym świecie. W najnowszym rankingu The World’s 50 Best Restaurant 3-gwiazdkowa Plaza Atchénée w Paryżu plasuje się na 16 miejscu. Do 3 gwiazdkowych restauracji jeszcze mi nie po drodze, jednak małymi krokami zbliżam się do dziennikarstwa kulinarnego, o którym zawsze marzyłam. Oglądając premierę filmu na Transatlantyku w 2018 roku, o powstaniu nowej restauracji Ore w Wersalu przez tego kucharza – cesarza (co by nie mówić, stworzył niezłe imperium), nie sądziłam, że równy rok później będę miała możliwość w tej restauracji zarezerwować stolik i wybrać się na kolację degustacyjną.
Film jest w formie dokumentu i opowiada o jednym pełnym roku z życia Alaina Ducasse’a. Wzruszające, imponujące i potwornie ambitne. W takich momentach robię sobie podsumowanie ostatniego roku i dopiero wtedy realnie stwierdzam co udało mi się zrobić przez ostatnie 12 miesięcy. Jak się okazuje od chwili, w której siedziałam na fotelu kinowym w Łodzi, udało mi się sporo – chociaż momentami mam gigantyczne podkłady zwątpienia czy robię cokolwiek (życie dziennikarki – freelancerki nie jest takie proste). Dopiero jak napiszę sobie na kartce: „stara przez ostatnie miesiące wystawiłaś się na Nocnym Markecie, prowadziłaś jako Brand Manager dwie duże restauracje, rozwijasz Głodną, piszesz o czym chcesz” – to jakoś dopiero wtedy stwierdzam, ok – zrobiłam naprawdę wiele, a porównywanie siebie pracowitością do większych od siebie nie jest głupie, tylko słuszne. Alain pracuje na swój sukces od 1987 roku. Ja dopiero od 2014 i wcale nie zamierzam przestać – chodź konkurencja nie śpi! 😉
W filmie główny bohater podkreślał, że przepisy ograniczają utalentowane jednostki. Dlatego podczas gościnnego gotowania z Massimo Botturą w Rio de Janeiro podczas projektu Food For Soul, który polegał na wydawaniu posiłków dla najbiedniejszych przez najlepszych kucharzy z całego świata z niewykorzystanego jedzenia przez olimpijczyków podczas olimpiady (juhu #zerowaste), Alain Ducasse pozwolił sobie na podarcie wszystkich przepisów zgromadzonych przez Massimo, które powstały podczas kilku tygodniu w Brazylii. Można? Jak widać kulinarny Napoleon Francji – może. 

Inspiracja, czy interpretacja?

Każda kolacja degustacyjna towarzysząca kinu kulinarnemu, tematycznie nawiązuje do danego filmu. Oglądając film z Alainem Ducasse’em zastanawiałam się, w którą stronę idą najmocniej moje myśli aby na bazie tego co obejrzałam, ugotować coś w kuchni. Jak dla mnie filmem można się zainspirować albo można go zinterpretować w kuchni po swojemu. Wiele razy powtarzam, że kuchnia francuska zbliżona jest do polskiej. Dlatego po obejrzeniu filmu zdecydowanie miałam ochotę na polską kuchnię z wykorzystaniem technik francuskich. To była moja własna interpretacja. Jestem też zdania, że każdy ma prawo do wolności słowa i twórczej inspiracji. Każdy ma prawo do swoich racji i argumentów. Każdy ma swoją wyobraźnię i sposób odczuwania. W filmie możemy zainspirować się muzyką, historią kultury, grą świateł, emocjami, a nawet prowadzeniem kamery. Ja tworząc dania inspiruję się najczęściej swoimi snami. Czasem odtwarzam to co dane mi było skonsumować podczas snu, innym razem inspiruje się miejscem, w którym w tym śnie przebywam. Nie zapominam, że to moja interpretacja i szanuję jeśli nie każdy się z nią zgodzi. Czy w takim razie mogę zainspirować się filmem i zinterpretować go na swój sposób, kierując się jedynie emocjami, które towarzyszyły mi podczas filmu? Jestem zdania, że tak. Może się stworzyć wtedy przyjemny dialog między twórcą i odbiorcą. Może dojść do żywej dyskusji. A nawet krytyki – oby tylko była konstruktywna 😉 Bo sztukę kulinarną warto stawiać na poziomie wszelako rozumianej sztuki. Transatlantyk jest tego dobrze uargumentowanym dowodem. W tym miejscu poznałam też mnóstwo inspirujących ludzi, z którymi miałam zaszczyt siedzieć przy stoliku nr 12. Oni również wpłynęli na sposób interpretowanych przeze mnie dań, gdyż żywo dyskutowaliśmy odczucia smakowe podczas całej kolacji. 

„Kulinarna historia zamknięta w wyjątkowych chwilach”

Tak brzmiał tytuł menu degustacyjnego. Kurt Scheller wraz z Robertem Skubiszem skomponowali 5 dań nawiązujących do klasyki kuchni francuskiej, zostawiając przy tym wpływy swojej rodzimej kuchni. Na pierwszy łyk idzie cappucino – jest to krem z homara z pianą cytrynową. Przenika w nim after taste anyżowy i mocny smak homara. Ja nie lubiąca cappucino za piankę, tę mogłam pić bez umiaru. 
Kolejne danie to Frivolités de France, czyli znane zakąski francuskie – gravlax z pesto bazyliowym, fois gras, ratatuille, krem z groszku oraz terrina. Zdecydowanie z tej piątki zapamiętałam dwie pierwsze pozycje. Łosoś był bardzo aromatyczny przez zioła, fois gras maślane i idealnie doprawione. Przez ostatni rok pojawiła się większa świadomość tego co jemy. Wielu szefów kuchni odwróciło się od fois gras ze względu na pozyskiwanie produktu. Od 3 miesięcy jem znacznie mniej mięsa, pracując w dwóch restauracjach stawiających na pierwszym miejscu ciężką polską kuchnię, nie sposób było jej nie jeść – szczególnie, że odpowiedzialna byłam także za opisy dań na kanałach social media. Wylatując jutro do Paryża zastanawiam się czy zjem fois gras w ukochanym Saint Regis. Z pewnością bardziej wypytam o miejsce pochodzenia i znajomość produktu. 

Tempo!

Na kolacji było około 240 osób. Co za tym idzie, salę obsługiwało 16 kelnerów i było drugie tyle kucharzy. Trzy stoliki jednocześnie dostawały dania, wszyscy przy stoliku w tym samym momencie. Rzadko kiedy jestem w stanie obserwować dobry serwis na taką skalę. To właśnie przy takich imprezach zdarzają się największe potyczki. Najlepszym przykładem mogą być sale weselne. Nota bene, Robert Skubisz po wieloletniej pracy z warszawską restauracją Amber Room, przeniósł się do Pałacu Mała Wieś nieopodal Grójca. Kiedy byłam tam na weselu na początku maja, głównie obawiałam się jedzenia. Przez ostatnie lata kiepsko trafiałam i tu bałam się podobnego efektu. Zaskoczeniem było spróbowanie najlepszych dań weselnych jak do tej pory w Starej Oranżerii, obserwować świetny serwis i dbanie o 200 gości. A kiedy na Taste Masters dowiedziałam się, że Robert Skubisz nadzorował wesele znajomych, wszystko stało się jasne. Za to Transatlantyk w 2018 r. był tego pierwszym potwierdzeniem. 

Słonowodna czy słodkowodna?

Kolejne dwa dania były iście morskie. W pierwszym dominowały krewetki – słodkowodne jak i słonowodne. Bez problemu można było przeprowadzić degustację i ocenić wedle własnych gustów, którą się preferuje. Jestem fanką morskiego posmaku, dlatego zdecydowanie bardziej smakowała mi słonowodna, widoczna na zdjęciu z głową. Jej umamistyczny smak siedzi właśnie w tej części skorupy, więc polecam wyssać z niej całą zawartość. Znam też takich, którzy zajadają się skorupą, ale tego osobiście już nie praktykuję 😉 Bardzo dobrze komponował się z tym wszystkim smak kalmara w sosie beurre blanc, który jest klasycznym sosem maślanym kuchni francuskiej. W filmie o kuchennych wyzwaniach Alain Ducasse’a pojawił się wątek najlepszego kawioru na świecie. Według niego najlepszy jest teraz w Chinach. Podczas seansu obserwowałam hodowlę jesiotrów, która naprawdę jest spektakularna. Jeśli jeszcze nie oglądaliście tego dokumentu, koniecznie musicie to zmienić!

Król morski

Czyli okoń morski, zwany też labraksem – jedna z moich ulubionych ryb występujących w Morzu Śródziemnym. Głównymi dodatkami do ryby był ogórek, cukinia oraz kalarepa. Ogórek był zamarynowany w sosie cytrusowym, a pozostała dwójka ugotowana. W taki sposób kalarepę jadłam po raz pierwszy. Zazwyczaj jem ją na surowo, a kiedyś podczas Akcji Zakupowej ze Slow Foodem odkryłam wersję grillowaną. Całość dania dopełniał szpinakowy sos. Danie było lekkie, zielone i przede wszystkim idealne na tamtejszą pogodę. Ciekawym pomysłem był telebim nad wydawką. Osobiście często podchodziłam podczas kolacji podejrzeć kucharzy, jednak opcja dużego ekranu była ułatwieniem dla reszty gości, którzy woleli obserwować poczynania kucharzy z miejsca siedzącego.  

Sablé Salé

Czyli tak zwany „brudny piasek” – popularny deser francuski i jego interpretacja według Kurta Schellera. Beza zaparzona, a nie upieczona z dużą ilością czekolady i owoców sezonowych. Mnie kupiono tą słodkością w pełni, aczkolwiek muszę przyznać, że był to chyba najsłodszy deser w moim życiu. Tak słodki, że zjadłam aż dwie porcje! Podobnie miałaby Maria Antonina, która uwielbiała lekkie jak puch słodycze. Podejrzewam, że deser mógł być inspiracją Wersalem i restauracji w Chateau, w której przepisy sięgają czasów Ludwika XVI. Cieszę się, że w końcu będę miała okazję odwiedzić najnowszy projekt Alain Ducasse i osobiście stwierdzić czy interpretacja wypadła podobnie do oryginału. 
Wspominałam Wam, że dzięki tej kolacji poznałam wyjątkowych ludzi. Nawet sobie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Przypadkiem siedziałam przy stole z pisarzem, specjalistką od komunikacji i PR, analityczką, dentystką, dyrektorką muzeum kinematografii w Łodzi oraz okulistą. Ale wy już wiecie, że nie wierzę w przypadki, prawda?

Kolejna edycja wzywa!

Motywem przewodnim 9 edycji Transatlantyku jest „Lądowanie na Księżycu i inne zawieszone sny”. Dokładnie 50 lat po historycznej misji Apollo 11, za pomocą starannie wybranych filmów tematami poruszanymi podczas festiwalu będą wielkie projekty cywilizacyjne współczesnego świata, jak i intymne pragnienia i prywatne poszukiwania innych światów. Żałuję, że zabraknie mnie w tym roku w Łodzi, jeśli jednak nie macie pomysłu na zbliżający się weekend, wskakujcie do pociągu i zaczerpnijcie inspiracji od Łodzi oraz najlepszego festiwalu filmowo – kulinarnego w Polsce. Ja, szczerze polecam. Tymczasem zabieram się do pakowania walizki – kochany Paryżu, Alain Ducassie – nadchodzę!

Kino kulinarne Transatlantyk znajdziesz: tutaj
13-17 lipca, Łódź
bilet do kina + 5-daniowa kolacja degustacyjna
wraz z degustacją wina: 200 zł

Czy mój artykuł o festiwalu kulinarnym uważasz za wartościową treść? A może znasz kogoś komu również przypadłby do gustu?
Będzie mi bardzo miło jeśli dalej go udostępnisz. Dziękuję. 

Zapraszam też na mojego instagrama i facebooka, gdzie możesz być ze wszystkim na bieżąco.

Zobacz także

No Comments

Leave a Reply