Smaku Wrażeń Ludzi

KUCHARKA, DZIENNIKARKA, FOTOGRAFKA – NIE MYLIĆ Z BLOGERKĄ

4 grudnia 2018

Wczoraj usłyszałam bardzo ciekawe stwierdzenie, że „człowiek (ten naprawdę) pracujący czasem nie ma czasu na myślenie
– bo żyjemy w czasach niedoczasu. We wszystkim.” – Justyna z Top Careers ToastMasters
Słysząc to, od razu zgodziłam się z rozmówczynią, bo świetnie to czuję od kilku miesięcy.
Z kwestią myślenia akurat radzę sobie całkiem nieźle, mowa bardziej o niedoczasie 😉

Listopad 2018, Zdj. Ewa Wasilewska

Wszystko przez Concept 13

Dzisiaj mija równy rok od kiedy mam Głodną, taką, jaką sobie wymarzyłam w 2014 roku, po miesięcznym stażu w Concept13. Pomysł tej strony kulinarnej zrodził się na podłodze w kuchni Darka Barańskiego, kiedy – zmęczona po czterodniowej zmianie – sprzątnęłam swoje stanowisko i schowałam się z moim notesem na produkcji, by jak najszybciej spisać kłębiące mi się w głowie myśli. Wtedy też wpadłam na pomysł nazwy.

Odkąd pamiętam jestem Głodna.

Na początku byłam głodna ludzi – ich atencji, zaangażowania i bliskości. 
Lubiłam być między nimi i czuć, że przynależę do otaczającej mnie grupy. 
Jako nastolatka ewidentnie przeobraziłam się w głodną wrażeń. 
Całe szczęście wyszłam z tego obronną ręką, choć pozostały mi po tym blizny.
Ale… od 2012 roku jestem przede wszystkim głodna smaku.

glodnadaga

Los Angeles, 2014 Zdj. Miłosz Pokora

Głodna ludzi

Słowo wstępu, które możecie przeczytać w zakładce o mnie to nie tylko wprowadzenie dla osoby, która jest u mnie po raz pierwszy i chce dowiedzieć się,
kim – do cholery – jest Głodna, ale także wprowadzeniem do tekstu, który właśnie czytacie. Po każdym kolejnym roku istnienia Głodnej będę dodawać coś do tej zakładki, byście mieli najświeższe informacje na temat tego, czym aktualnie się zajmuję i w jakiej sprawie możecie się ze mną kontaktować. Bo – jak wiecie – kontakt z Wami, Moi Drodzy, jest najważniejszy! Do tej pory nie opublikowałam żadnego artykułu w najważniejszym dla mnie dziale: ludzi inspirujących.
Jest ku temu bardzo wiele powodów. Pierwszy i najważniejszy to fakt, że do tej pory nie umiem wybrać między dwoma osobami. Nie wiem, o kim powinnam napisać w pierwszej kolejności. Te dwie osoby przewróciły mój tok myślenia o polskiej kuchni i produkcie do góry nogami. Przez większość życia “walczyłam” z jedną z tych osób twierdząc, że powinno gotować się zdrowo, a kuchnia polska taka nie jest, że potrawy jednogarnkowe – znane w naszej kulturze – są nudne. Smaczne, ale nudne. Byłam na tyle uparta i przekonana o swojej racji, powtarzając,  że (podam jeden przykład, a mam ich kilkanaście) „rosół może i jest smaczny, ale tak tłusty, że obrzydza mnie na sam widok”

– tak, niestety, jako nastolatka miałam dokładnie takie zdanie o rosole 😉

  i uparłam się, że w życiu nie zjem rosołu. Wydaje mi się, że jako „świadoma nastolatka” poinformowałam o tym moją babcię, mając lat 13.

Concept 13, 2014

Wyobraźcie sobie moją minę w wieku 23 lat, kiedy zjadłam pierwszy rosół od 10 lat i to po swojej imprezie „pożegnalnej” w Concept13. Tamtego dnia przyjechałam zrobić zdjęcia kucharzom i Erwin Kozłowski z Rube Salam uraczyli mnie najlepszym rosołem, jaki jadłam w swoim 27-letnim życiu. A możecie wierzyć mi na słowo, że przez te 4 lata nadrobiłam zaległości.
Także domyślacie się, mam ogromny dylemat – w pierwszej kolejności opisać członka rodziny czy – według mnie – jednego z najlepszych szefów kuchni w tym kraju? Gdyby babcia żyła, zapewne doradziłaby, abym w pierwszej kolejności opisała Darka, bo przecież to

do Niego powinny się pojawiać kolejki w pierwszych miesiącach działania Hotelu Warszawa i najlepszej w tym mieście restauracji Warszawska.

Warszawska, 2018

Warszawska, 2018

.

Dygresja

Pozwolę sobie na małą dygresje, bo Ci którzy mnie znają osobiście – wiedzą, że ją uwielbiam.
Nie jestem osobą wierzącą w przypadki. Jeśli moje życie byłoby pasmem przypadków, mogłabym bez skrępowania stwierdzić, że jestem w czepku urodzona.
To, jakiego mam farta do poznawania ludzi, jest już tematem na książkę!

Wierzę w energię, tę dobrą jak i tę złą. Wierzę w intuicję, bo sprawdza się od samego początku moich doświadczeń życiowych na każdej płaszczyźnie. Jedyny moment, kiedy zaburza się moja intuicja to praca – dla kogoś. Czasem, spełniając prośby odgórnie, zatracam się w spełnianiu wszystkich oczekiwań, zamiast skupić się na robieniu roboty. Mam znowu, nazwijmy to – szczęście – że w miarę szybko wyczuwam osoby, które próbują mnie wykorzystać i staram się od nich uciekać jak najdalej.

Nie wierzę też, że przypadkiem na sobotnim Pokoju Śniadaniowym z Jarkiem Dumanowskim, złapałam od samego początku kontakt wzrokowy z piękną kobietą, która miała na głowie soczyście cytrynową opaskę. W drugiej kolejności zauważyłam towarzyszkę – jak się później okazało – siostrę, która miała sweter w tym samym kolorze. Pełna sala gości w ciemnych odcieniach szarości, granatu, zieleni, brązu, czerni… I one dwie! Z kim nie rozmawiałam później i opowiadałam o tym niesamowitym spotkaniu z Bogusławą Schubert i Karoliną Schubert, każdy z obsługi pytał „aaa to te Panie w żółtym?” Bogusiu, macie z siostrą lepszy PR niż niejedna wielka marka, której reklamy lecą w kinie przed seansem. Zdarza mi się zakochiwać od pierwszego wejrzenia, ale dawno nie zakochałam się tak świadomie. Przepraszam Was, ale to długa dygresja – aczkolwiek wracam powoli do meritum ☺

Dziewczyny, a tak naprawdę Cytrynowe Królowe (bo taki mają pseudonim artystyczny) tak zareklamowały mi siebie w smaczny i bardzo subtelny sposób, że – nie próbując jeszcze ich konfitur – polecam je Wam w ciemno. Powtórzę, wierzę w energię i z tego miejsca życzę sobie takiej energii, jaką mają dziewczyny, przez kolejne lata prowadzenia dla Was tej strony.
Bogusia powtórzyła mi jedną ważną rzecz, którą ostatnio rzeczywiście mocno zaniedbałam: Uwierz w swoją intuicję.

glodnadaga hala mirowska

Hala Mirowska, 2015 Zdj. Agnieszka Białek

Numerologia

Intuicja podpowiedziała mi w niedzielę, że jestem gotowa, aby bardziej się przed Wami otworzyć, bo na to potwornie zasłużyliście. Piszę ten tekst o godzinie 6 rano, kiedy w Warszawie jest jeszcze ciemno i dzień zaczyna budzić się do życia. Ostatni weekend to pasmo samych sukcesów, stąd pewnie problem z zaśnięciem z soboty na niedzielę – nie zmrużyłam jeszcze oka od 24 godzin. Mogłabym to porównać do pierwszego śniegu, który „przypadkiem” padał dzisiaj między 4 – 6 rano, kiedy postanowiłam zdobyć się na odwagę i pokazać Wam szerzej, kim jestem. Wam, czyli ludziom, którzy znają mnie tylko z tego małego, zawsze – według mnie – za bardzo ograniczającego rozwiązania, jakim jest nowa technologia. Nie wstydzę się tego, że się jej boję. Nie wstydzę, że cały czas się jej uczę i testuję.

Mam umysł humanistyczno-artystyczny, jednak metody i próby poznawania ludzi zawsze były dla mnie na tyle frapujące, że starałam się je logicznie układać i sprawdzać – niemalże jak statystykę. Dalej to robię, głównie poprzez komunikację werbalną, ale rok temu, zakładając tę stronę, zaczęłam testować to na mało skomplikowanym narzędziu, zwanym instagramem. Przeprowadzałam szereg ankiet, gdzie z miesiąca na miesiąc coraz więcej osób brało w nich udział. Nie wstydzę się także liczb. Mając na instagramie prawie 4 tysiące czytelników każdy mój wpis dociera do 50% osób, a aż z 20% przy większości artykułów rozmawiam prywatnie. Dodatkowo wielką uwagę przykładam do numerologii. Czy wiecie, że z mojej ankiety wynika, że najwięcej wśród Was jest trójek, siódemek, ósemek i dziewiątek?! To rozmowa z Wami sprawia, że to wszystko wiem, bo jak się okazuje z moich badań tego nam potrzeba, a nie lajków czy followersów. Dzięki tej relacji zdobyłam zaufanie tak wielu osób, że mogłam zrealizować swój projekt Obiadów Czwartkowych na większą skalę i mieć możliwość poznania Was osobiście.

Obiad Czwartkowy w Kiti Barze, 2018 Zdj. Borys Roswadowski

Rozmowa – najlepszy PR

Koło godziny 5 rano, 2.12.2018 roku, zaczęłam układać sobie w głowie ten tekst . Zawsze tak robię, ale teraz wiem, że pora na niemałe zmiany. Przez to moje ciągłe myślenie, zbyt mocno skupiam się na profesjonalizmie, jaki powinien za tym iść. Nie jestem osobą, która – z powodu „mody” na nowoczesną formułę komunikacji społecznej – stwierdziła, że założy stronę internetową, poprzez którą będę recenzowała restauracje. Tak, jak napisałam we wstępie, pomysł zrodził się w mojej głowie w 2014 roku, a 3 lata opracowywałam cały biznes plan i projekt: stronę internetową poświęconą tematyce kulinarnej, bo tak przedstawiam ją, gdy zapraszają mnie na wywiady jako eksperta. Jestem kucharką, dziennikarką i fotografką. Tego się nie wstydzę, a wręcz przeciwnie – przyjaciele zmotywowali mnie, abym w końcu zaczęła mówić o tym głośno, bo moja strona zaczęła bardzo szybko na siebie zarabiać.

Zaufanie przede wszystkim.

Komunikacja szeptana to będzie zawsze moja ulubiona forma reklamy. Stosuję ją od dwudziestu lat, kiedy to pojechałam na pierwszy obóz tenisowy i w dwa tygodnie poznałam wszystkie dzieci na obozie, ale też instruktorów, panie sprzątające ośrodek i kucharzy. Nie mówię, że byłam tego już wtedy świadoma, ale od małego nie miałam problemów z nawiązywaniem nowych kontaktów. Moja rodzina może zaświadczyć, że zawsze byłam ciekawym dzieckiem, a z roku na rok to się jedynie pogłębiało. To zainteresowanie głównie dotyczyło ludzi i radości z życia. Byłam cholernie szczęśliwym dzieckiem, co – całe szczęście – do dzisiaj mi zostało.

mloda glodna

Osmolin, 1996 Zdj. Iza Staniszewska

Jednak strona od początku miała być profesjonalna. Kiedy w 2012 roku zdecydowałam, że chcę związać moje życie z gastronomią, stale szukałam drogi, na której najlepiej mogłabym zrealizować swoje umiejętności i pasje związane z tym zawodem. Kelnerka, pomoc kuchenna, zmywak, kucharka, managerka, event managerka, dziennikarka kulinarna, prowadząca warsztaty kulinarne, kolacje prywatne, obiady czwartkowe – trochę tego było, a takiego kopa w poszukiwaniu znowu zaszczepili wszyscy ludzie, których przez te cztery lata spotkałam na swojej drodze. Znowu bardzo duże zasługi ma w tym Darek Barański – człowiek niebywałej skromności, talentu, dyscypliny – cechy, których – całe szczęście – można nauczyć się nawet w wieku dwudziestu paru lat, ale których koszt wiąże się z niesamowitą cierpliwością i samodyscypliną.

Darku, dziękuję Ci z całego serca.

Nie samym jedzeniem Głodna żyje.

Powtarzam Wam to w miarę regularnie. Owszem, kulinaria to kierunek, na który postawiłam i dzielnie się w nim realizuję. Jednak dwa kierunki studiów, które ukończyłam – socjologię komunikacji zintegrowanej – public relations oraz dziennikarstwo z fotografią (tu czeka mnie jedynie obrona pracy, którą mam już ułożoną w głowie – teraz trzeba przelać ją w końcu na papier), to dwie pasje, które pojawiły się dużo wcześniej niż gotowanie. Ludzie, to już od drugiego roku życia, kiedy uciekłam mamie na zimowym wyjeździe w ogromnym pensjonacie, temat, który stale mnie zachwyca. Wtedy mama znalazła mnie po kilku godzinach w pokoju dziewczyny w podobnym wieku, która do dziś jest przyjaciółką naszej rodziny. Intuicja? Przypadek? Przeznaczenie?
Te pytania zadaję sobie każdego dnia. Bo to nie jedyny przykład, o którym może kiedyś Wam więcej opowiem.

Lato, 2017

 
B2B

To tak jak z moim partnerem, który zobaczył mnie w tłumie na proteście czarnego poniedziałku, a potem znalazł mnie przez internet. Do dziś byłam tym przerażona i zawstydzona, ale gdyby nie ta cała nowoczesność pewnie nigdy byśmy się nie poznali… Dziękuję B z jeszcze większego CAŁEGO SERCA ☺ Nie wiedziałam, że to serce może zmienić podejście i być przepełnione jeszcze tak pozytywnymi emocjami – Ty mnie w dużej mierze tego nauczyłeś i przekonałeś, że nie mam się czego bać zarówno w życiu prywatnym, jak i jego wirtualnej odsłonie. Argumentowałeś na wiele sposobów, że ludzie po drugiej stronie ekranu są tak samo wyjątkowi, jak ja, tylko trzeba zacząć z nimi rozmawiać. Przecież my wszyscy jesteśmy wyjątkowi, tylko każdy z nas na swój sposób.
Dzięki temu pozwoliłam sobie na jeszcze jeden, bardzo odważny krok. Zaczęłam Was poznawać i spotykać się z Wami już zupełnie realnie. Na początku zaczęło się dość zabawnie, potrafiliście mnie zaczepić na ulicy. Tego lata byliśmy z B na ślubie i poznał mnie muzyk – Kamil Bohun Rutkowski, kilka dni temu Bartek Maziec – prawa ręka Pani Marty Gessler z Quchni Artystycznej. Zadzwonił do mnie po spotkaniu i powiedział, że czyta Głodną od jakiegoś czasu i właśnie na spotkaniu zastanawiał się, skąd się znamy… ☺
Otworzyłam się do tego stopnia, że przy moim ostatnim konkursie poszłam z dwiema finalistkami zasmakować wygranej, a później udałyśmy się na wspólną kolację.
B mówi, że wszędzie widzę „biznes” – chcę to zdementować. Wszędzie widzę ludzi, z którymi mogę zrobić coś kreatywnego i nauczyć się od nich jak najwięcej. Mam tę siłę przekazu, atencji, głosu – w końcu pora go wykorzystać i przestać się bać. Dziękuję Wam, Moi Drodzy Czytelnicy. Nazywam Was tak też nie bez przyczyny. Nie jesteście przecież fanami mojej osoby, tylko ludzi, których Wam przedstawiam poprzez restauracje, rzemiosła, które wykonują i historie, które za nimi stoją. To są bohaterowie Głodnej. Ja jestem jedynie pośrednikiem ☺

Taki był zamysł Głodnej od samego początku. Wszystkie teksty napisane są z mojej inicjatywy. Z reguły wygląda to tak, że odzywam się do osób, które mnie zainteresowały. Następnie umawiam się z nimi na wywiad, a potem na sesję zdjęciową. To ja wychodzę z prośbą do ludzi, prawię im komplementy i to ja uśmiecham się do nich najszerzej, jak tylko potrafię – bo na to zasługują. Chcę im to wynagrodzić, bo… czemu nie? Zdarza się, że jedzenie którym mnie częstują, wywołuje u mnie łzy w oczach. Kiedy podczas wywiadu otwierają się przede mną, jak w rozmowie z przyjaciółką – to moim zadaniem jest opisanie tego w taki sposób byście byli na tyle ciekawi, aby tu zajrzeć i dowiedzieć się o nich czegoś więcej, a może nawet porozmawiać z nimi?

Paryż, 2017 Zdj. Borys Roswadowski

Postanowienia na drugi rok Głodnej

Ta ostatnia niedziela zmotywowała mnie, by w najbliższym czasie zrobić listę osób, lokali, dostawców, producentów, restauratorów, osób prywatnych, wszystkich tych, z którymi przeprowadziłam już wywiad lub dopiero zamierzam je przeprowadzić. Wiele tekstów mam już napisanych w roboczej formie, ale cały czas zastanawiam się nad zakończeniem, sesją pasującą do tekstu, układem tekstu, leadem i tytułem, który – jak zawsze wałkowali mi na uczelni – jest … NAJWAŻNIEJSZY!
To moja największa wada, nad którą pracuję od kilku lat i dopiero od niedawna dostrzegam efekty tej siermiężnej pracy. Jestem swoim największym i najwierniejszym fanem, ale tak samo najgorszym katem, który w myślach potrafi uargumentować, że wszystko mogłam zrobić lepiej, inaczej, że na pewno efekt pracy nie spodoba się drugiej stronie, która mi zaufała i czeka na ten artykuł.

Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, jak bardzo się myliłam. Żyjemy w ciągłym pośpiechu, moja praca polega także na przyspieszaniu innych, przypominaniu, ponaglaniu. Będąc teraz przy dużych projektach gastronomicznych i widząc skalę potencjału, wiem, że nikt nie będzie mnie winił za to, że czegoś jeszcze dla niego nie zrobiłam na Głodnej. Ludzie, o których chcę tu pisać, to moi przyjaciele. Kiedy ktoś zdobędzie moje zaufanie w temacie jedzenia i potrafi mnie dobrze nakarmić, staję się wierna jak… pies. Zastanawiam się tylko, czy to zaleta czy wada?

Uki Uki, 2016 Zdj. Borys Roswadowski

Podchodzę do Głodnej bardzo na poważnie. Kolacje blogerskie, na które jestem zapraszana, są ciekawym doświadczeniem pod względem socjologicznym i to głównie z tego powodu czasami w nich uczestniczę . To czego mi w nich brakuje, to ta intymność z moim bohaterem – właścicielem restauracji, szefem kuchni, dla którego w głównej mierze przychodzę. Dlatego częściej wolę umówić się prywatnie i na spokojnie porozmawiać. Kolacje blogerskie mają za to inne plusy! Gdyby nie one, nie poznałabym też kilku osób, których cenię za ich blogi oraz ich podejście do tematu, poczucie smaku i ciągłą edukację w tym trudnym temacie, jakim jest gastronomia. Z niektórymi osobami się koleguję, do czego przyznaję się bez bicia. Często pytacie mnie, które blogi polecam, czy są w ogóle jakieś, które czytam. Polskich jest bardzo mało, ale są i niebawem zamierzam się nimi z Wami podzielić.  

Konstruktywna krytyka istnieje, ale to, czego nauczyłam się przez ostatni rok, to mówienie wszystkiego prosto w oczy. Nie przez instagram czy nie na forum. Jeśli ktoś ma problem z jedzeniem, niech porozmawia z kimś, kto za to jedzenie odpowiada. Pozwoli opowiedzieć i wytłumaczyć. Dotyczy to również internetowych opinii anonimowych gości, które często są nieadekwatne do rzeczywistości. To w tym całym świecie wirtualnym przeraża mnie najbardziej. Wszyscy czują się bezkarni, a powinniśmy na to spojrzeć z zupełnie innej strony. Skoro mamy taki nośnik, przez który możemy tak szybko i jasno się komunikować, dlaczego tego nie robimy?

Pierwsze życzenie

Drogi Czytelniku, to już ostatni akapit tego artykułu – najdłuższego tekstu w historii Głodnej! Życzę sobie i Tobie – abyśmy za rok spotkali się tutaj znowu i podsumowali kolejny rok razem. To Ty jesteś dla mnie najważniejszy. To Ty możesz mi śmiało napisać, czego potrzebujesz i czego jeszcze chcesz się – o mnie lub ode mnie – dowiedzieć. Często pytasz mnie w prywatnej wiadomości, gdzie warto teraz zjeść, czy warto iść tu lub tam, co polecam w Barcelonie/Paryżu/Rzymie. To Ty mnie codziennie zaskakujesz tymi pytaniami. Dzięki Tobie wiem, że mnie czytasz i możemy nawiązać rozmowę, nie tylko wymianę skąpych komentarzy pt. „super zdjęcie.” Jesteś wyjątkowy i najlepszy, jakiego mogłam sobie wymarzyć. Jesteś inteligentny, pracowity, ambitny i bogaty w coraz to ciekawsze doświadczenia. Dziękuję Ci za to.

Zawsze jestem z Tobą szczera, bo Ty jesteś ze mną. Prosisz mnie o pomoc, a ja wiem, jakie to trudne zwłaszcza w dzisiejszych czasach – sama zmierzam się z tym problemem każdego dnia. Wszystko chcemy robić „sami”. Przecież świat osób publicznych tak wygląda – „sami” robią sobie zdjęcia, piszą teksty, załatwiają reklamy w telewizji, radiu, na lodówce. Szkoda, że zapominają napisać o osobach, które za tym wszystkim stoją – a to nie jest już rozmowa o kilku osobach czy kilkudziesięciu – tylko – bardzo często –  kilkuset. To mnie też martwi, bo nie wyobrażam sobie nie podpisać zdjęcia autorstwa innego fotografa, który pomógł mi w sesji. Może nauczyłam się tego na studiach z naciskiem na prawa autorskie, które wałkowaliśmy przez dwa lata nauki na uniwersytecie?

Nie wyobrażam sobie nie podziękować zespołowi za super serwis, kiedy obserwuje gości na sali i widzę ich zadowolone twarze. Właśnie tego nauczyła mnie praca z Darkiem Barańskim i jego zespołem. To wszystko dzieje się przez doświadczenie i obserwację. Dlatego pora na moje pierwsze życzenie, skierowane do Ciebie.

Byłabym wdzięczna gdybyś pod tym artykułem zostawił komentarz. Może to być informacja, mówiąca o tym, jak trafiłeś na Głodną, jeśli jesteś tutaj nowy. Jeśli znamy się już trochę może wiesz który artykuł szczególnie polubiłeś? A może czegoś brakuje Ci na tej stronie? Chciałabym Cię poznać, bo – tak, jak pisałam – znam mniej więcej połowę osób, które mnie na bieżąco obserwują. Może wcześniej nie mieliśmy okazji złapać kontaktu i po prostu wymienić się spostrzeżeniami? Jeśli czytasz to Ty mój przyjacielu, też będę prosiła Ciebie o jakikolwiek komentarz. Nawet samo zdanie, że jesteś, że wciąż kibicujesz i motywujesz mnie do działania. Oprócz ludzi, nic mnie tak nie inspiruje jak rozmowa – ale z kim mam ją przeprowadzać, jeśli nie z Tobą?

Listopad 2018 Zdj. Ewa Wasilewska

A teraz czas na konkluzję. Skoro intuicja podpowiada mi, że moja kochana Kryśka oddałaby pierwszeństwo Szefowi Kuchni, dzięki któremu zmieniłam zdanie na temat polskiej kuchni, to tak też zrobię. Babcia wie, że o niej mogłabym napisać oddzielną księgę, bo książka to chyba za mało.

 

Krystynko, przez to, co wydarzyło się w naszych ostatnich wspólnych chwilach, zmotywowałaś mnie, abym w końcu przestała opowiadać o Głodnej,
tylko zaczęła nad nią pracować.
Tak jak dedykuje się książki na wstępie, tak ja mogę dedykować tę stronę Tobie.

Zobacz także

5 komentarzy

  • Reply Martyna 5 grudnia 2018 at 06:32

    Hej Daga,

    Gratuluje Ci tego roku! Bardzo mi się podoba, to co robisz – estetyka, ton i słowo. Parafrazując „Znamy się tylko z widzenia” – znamy się tylko z Instagrama. Polubiłaś któreś z moich zdjęć, a ja chciałam się dowiedzieć więcej, kim jest i czemu ona taka głodna? Stamtąd już prosto na Twoją stronę, gdzie będę często gościć.

    Ściskam i pysznego środowego śniadania życzę!
    Martyna

    • Reply glodna 5 grudnia 2018 at 23:41

      Środowego śniadania, obiadu, kolacji – czegokolwiek mi życzyłaś, spełniło się 🙂

  • Reply Kuba 6 grudnia 2018 at 07:39

    Cześć Głodna!
    Głupio się przyznać, ale to Ty znalazlaś mnie (lub nas, zależy jak na to spojrzeć) i zaprosiłaś na jedzenie. Od tamtej pory Cię śledzimy ale właśnie niedoczas i samorozwój powstrzymuje przed nawiązaniem dłuższej rozmowy.

    Gratuluję nawet nie tego jednego roku, ale tych lat spędzonych na tych wszystkich projektach. Lat które zaowocowały tymi wspaniałymi ludźmi. Zazdroszczę ale jednocześnie ciężko pracuję żeby iść w tym kierunku. Jesteś świetną inspiracją!

    Ps:uwielbiam taki strumień świadomości przelany na papier <3 mam nadzieję że zobaczę więcej takich i Ciebie 🙂

  • Reply Wiktoria 6 grudnia 2018 at 11:49

    Jestem tu!

  • Reply Ruda 7 grudnia 2018 at 20:51

    Głodna trochę znalazła mnie poprzez magazyn z ramienia ktorego pozwolilas się ugościć na mojej Uczcie
    I zaczęłam Cię czytać i nie przestaje

  • Leave a Reply