SESJI Smaku Ludzi

PALCEM PO MAPIE – CZYLI SPIS ULUBIONYCH STOISK NA HALI MIROWSKIEJ

4 lipca 2018

Wiem, że wielu z Was czekało na ten przewodnik od dawna. Dlatego tym bardziej jestem podekscytowana Waszą opinią na jego temat. Przedstawiam Wam miejsca, przy których zawsze chętnie się zatrzymuję. Jeśli nie po produkty, to chociaż dla ludzi. To oni tworzą klimat tego miejsca i to o nich chciałabym Wam trochę opowiedzieć.
Sezon pod Halą w pełni, więc korzystajcie i polecajcie, mam nadzieję, że nie raz Wam się przyda!

hala mirowska stoiska gdzie warto kupic

Hala Mirowska już od kilku ładnych lat jest moim głównym źródłem zdobywania produktów, które później wykorzystuje w kuchni. Lubię panujący tam gwar, znam sprzedawców i zaczynam zachowywać się jak moja babcia, która kilkanaście lat temu zawsze na bazarku czerniakowskim spędzała nawet kilka godzin, bo z każdym musiała się nagadać. Dopiero od niedawna to rozumiem… 

Stworzyłam dla Was bardzo subiektywny przewodnik po miejscach, w których zawsze zaopatruję się we wspaniałe produkty. Ludzie, którzy za tym wszystkim stoją stali mi się poniekąd bliscy. Zawsze zapytają jak idą obiady czwartkowe, dzielą się swoimi przepisami i miejscami kulinarnymi, których może sama nie miałam jeszcze szansy odkryć. Naprawdę dobre to miejsce, dobry czas i cieszę się, że dla starszych ludzi jest to obiekt, gdzie właśnie mogą porozmawiać sobie ze sprzedawcami, że dla młodych jest to hipsterskie must see, w którym robią sobie modne zdjęcia, że odnowiła się Hala Gwardii i chociaż osobiście rzadko tam się pojawiam, dzięki niej poznałam wielu obcokrajowców, którzy chodzili po bazarze zafascynowani, że takie miejsce jest w samym centrum miasta. Mnie -warszawiankę rozpiera duma.

Osobiście na Hali przeżyłam swojego rodzaju terapię. Dwa lata temu na rzecz projektu fotograficznego i pracy magisterskiej przeobraziłam się we freegankę, która grzebała w kontenerach szukając produktów, które później zostały sfotografowane jako martwa natura, a następnie przerobiłam je na pożywny posiłek. Bariera przełamania się, by zapytać czy któryś sprzedawca ma coś do oddania za darmo była dla mnie niesamowicie ciężka. Ten eksperyment socjologiczny, na pewno dużo zmienił w moim życiu. Stałam się bardziej pewna siebie i od tamtego czasu stwierdzam, że nie można bać się o coś zapytać, nie trzeba zastanawiać się czy coś warto zrobić. Trzeba działać. Ci ludzie, których właśnie chcę Wam przedstawić działają w tym samym miejscu nawet od kilkudziesięciu lat, dbając o jakość swoich produktów, jakby byli dopiero od niedawna na rynku. Co nie powiem, niesamowicie potrafi zainspirować.

Stoisko nr. 17

hala mirowska stoisko 17 pan darek

Pan Darek i jego mała świątynia ziół i przypraw, była mi znana z opowieści jeszcze przed tym jak sama zaczęłam kupować rzeczy pod Halą. W świecie gastronomicznym, gdy ktoś szuka jakiegoś wyszukanego zioła, jadalnych kwiatów, orientalnych przypraw udaje się właśnie tam. Zapach jaki tam się unosi jest niesamowitą egzotyką i inspiracją. Czasem wchodzę tam by chwilę porozmawiać, ewentualnie rozejrzeć się po półkach i sprawdzić czy widzę coś nowego. Przy ostatniej kolacji pop upowej, brakowało mi do przystawki jakiegoś konkretnego chrupnięcia w strukturze. Tempura była niezłą bazą, ale chciałam czegoś słodszego i twardszego, by po konfrontacji z kleistym kokosowym ryżem, miało szansę współgrać. Często właśnie w taki sposób rozmawiam ze sprzedawcami pod Halą, opis również czyni mistrza i po tym krótkim streszczeniu dostałam do ręki biało brązową bulwę pochodzącą z Japonii, czyli taro. W strukturze ten uroczy ziemniaczek jest niesamowicie kleisty, a pokrojony w drobną kostkę wygląda jak kokos i według mnie nawet trochę tak smakuje. Odkryciem była też bylica draganek, czyli odmiana estragonu używana w kuchni gruzińskiej. Ma anyżkowy posmak i potrafi doprowadzić do zdrętwienia języka. Ostatnio miałam okazję jeść ją w Supperlardo, nowym koncepcie Pawła Fabisia przy Mące i Wodzie. Wykorzystany w makaronie razowym z pomidorkami koktajlowymi, nadawał daniu fajnej letniej lekkości. Jeśli szukacie też jadalnych kwiatów, które pięknie udekorują wasz talerz, to jest miejsce, w którym macie naprawdę duży wybór. 
W sumie to krąży wiele historii o tym stoisku i o samym sprzedawcy. Sama wyobrażałam sobie, że Pan Darek dużo podróżował po świecie i stąd ma taką bogatą ofertę wszystkich ziół i przypraw. Historia jest jednak dla mnie o tyle ciekawsza, że po wielu wizytach na stoisku nr 17 okazało się, że osoba stojąca za tym wszystkim jest niesamowitym rozmówcą i słuchaczem. To właśnie rozmowy z klientami, którzy opowiadali o dalekich wyprawach na końcu świata i przyprawach, które tam mieli okazję spróbować, natchnęła Pana Darka na sprowadzanie tego wszystkie pod Halę.  Stoisko jest czynne od piętnastu lat i ciągle przybiera o nowe aromaty i smaki. Jeśli jeszcze tam nie trafiliście, to jest to jeden z pierwszych punktów do odwiedzenia. 

Stoisko nr. 43a

drób hala mirowska gdzie kupić

Drobiu pod Halą co niemiara, jednak gdy sklep Pani Iwony został mi polecony cztery lata temu, od tego czasu najchętniej kupuję u niej. Rodzinny biznes prowadzony jest od 1991 roku przez całą rodzinę. Kupicie tutaj kaczki, gęsi, indyki i kurczaki – co najważniejsze z reguły w trzech odmianach. Wiejskie, zagrodowe, oraz kukurydziane. Nie zapomnę jak kiedyś zrobiłam sobie testy skrzydełek i kupiłam każdego po jednym. Nie sądziłam, że mogą być wyczuwalne takie różnice w smaku, a co dopiero w strukturze. Kurczak kukurydziany miał najgrubszą i zarazem najtłustszą skórę, natomiast w smaku był słodziutki. Wiejski był najmniejszy i miał ostrą skórkę, mięso było rwące i bardzo aromatyczne. Zagrodowe natomiast było najchudsze i najbardziej przybliżone do zwykłych skrzydełek. Skrzydełka kukurydziane uwielbiam wykorzystywać do demi – glace, a wiejskie do bulionu pod risotto. Podroby drobiowe to też ważny element tego miejsca. Zawsze jest duży wybór i również z możliwością dwóch odmian (kaczki i gęsi), dzięki czemu niejednokrotnie zrobiłam różne rodzaje patè – uwielbiam wątróbkę z gęsi z rozmarynowym masłem, kaczą z galaretką wiśniową, albo kurzą z jabłkami. Plusem tego miejsca jest też dostęp do królików. Ci co byli na pierwszej kolacji Powrotu do korzeni, mieli okazję spróbować consommè z królika z domowymi uszkami na bazie farszu z królika i kurzych wątróbek!

Stoisko nr. 45

hala mirowska warzywa

Do tego stoiska podchodzę z reguły po trzy rzeczy. Właśnie zaczął się sezon na fasolkę szparagową i muszę powiedzieć, że to właśnie na tym stoisku zawsze trafiam na idealną. Uwielbiam ją podawać z bułką tartą z piekarni aromat i świeżym tymiankiem uprażonym na maśle. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Drugą ważną rzeczą są ogórki małosolne. Zawsze chrupiące, słonawe i duże. Jako, że nie lubię chodzić głodna po bazarze, często kupuję sobie jednego i biorę w rękę na przegryzkę. Trzecia rzecz to kapusta. Największe głowy, najlepiej nadające się na gołąbki. Zawsze wychodzą w punkt! Jedynym minimalnym mankamentem tego stoiska są ceny. Nie są największe, ale należą do tych z wyższej półki. 

Stoisko nr. 49

najlepsze jagodzianki hala mirowska

Oprócz tego jednego miejsca nie mam faworytów pod dachem miruni. Wszystkie wymienione przeze mnie stoiska znajdują się w części otwartej, pod chmurką. Jednak do tego stoiska wpadam jak torpeda jedynie w okresie letnim. Obstawiam, że wielu z Was słyszało o jagodziankach z tego miejsca. Są dwa rodzaje : duże i mini – osobiście uwielbiam zajadać się tymi mniejszymi. Mają mnóstwo owoców w środku, mało ciasta i sporo kruszonki. Te duże to taka stereotypowa jagodzianka w miękkiej bułce, ale również bardzo smaczna. Dosłownie kilka dni temu przed dietą wybrałam się do Słodki Słony właśnie na jagodziankę i muszę Wam powiedzieć, że to najlepsza jaką jadłam. Ilość kruszonki i owoców przebiła moje najśmielsze oczekiwania. Jednak wiadomo i cena należała do największych jakie było mi dane zapłacić za jagodziankę. Na pewno dla porównania warto kiedyś skosztować obu i samemu zdecydować, która opcja jest dla kogo fajniejsza. Osobiście jeśli najdzie mnie wielka ochota na którąś z nich to tym razem skosztuję tej z Hali, bo jeszcze w tym sezonie nie miałam okazji.

Stoisko nr. 61

twaróg wiejski najlepszy hala mirowska

Tym serem mogłabym się objadać na co dzień. Rok temu gdy oprowadzałam dziennikarkę kulinarną z Bostonu po Hali, zabrałam ją pod to stoisko właśnie specjalnie po tę jedną rzecz. Sery Ziembińskiego przy tym się chowają. Jego kremowa konsystencja przenosi mnie w smaki dzieciństwa, gdy na wsi podczas każdych wakacji zajadałam się naleśnikami z serem i leniwymi. Według mnie nie ma możliwości dostania lepszego wiejskiego twarogu niż ten. Sprowadzany z okolic Płońska raz w tygodniu jest wyjątkowym rarytasem. Jest mokry, tłusty i można posmarować nim chleb. Ale umówmy się, najlepiej smakuje po prostu z miodem.

Stoisko nr. 93

kasze przyprawy hala mirowska

Jeśli szukam prostszych przypraw lub ekologicznych produktów, często udaję się na stoisko Rafała. Znajdziecie tutaj także podstawowe orzechy i suszone owoce, a większy wybór tych samych produktów (różne miejsca pochodzenia) znajdziecie na stoisku 74, które należy do jego rodziców. Tata Rafała jakiś czas temu opowiadał mi jak w latach osiemdziesiątych stali jest na bazarku wzdłuż ulicy. Już wtedy dystrybuowali i handlowali towarem z zagranicy. Ich głównym miejscem zaopatrzenia jest Turcja, Iran i Izrael. Spróbujcie kiedyś suszonych fig. Są najlepsze same, ewentualnie do wykorzystania w owsiance. Dodać do tego prażone migdały, łyżkę karobu i orzechy włoskie i dobry początek dnia murowany! Oczywiście wszystkie te produkty można kupić na tym stoisku, do czego Was zachęcam.
Reszta produktów głównie pochodzi z Polski i jest ładnie pakowana. Macie kilkadziesiąt różnych ziół, które świetnie nadają się na prezent, gdy idzie się do znajomych na kolację – albo zamiast dyplomu nagradza się nimi kursantów własnych warsztatów kulinarnych. Moi byli zachwyceni. 

Stoisko nr. 107

hala mirowska gdzie na zakupy

To właśnie tutaj najczęściej kupuję wszystkie warzywa i owoce. Lubię to stoisko przede wszystkim za tempo w jakim pracują przy tak dużej ilości klientów i mimo wszystko za kulturę. Pod Halą są różne typy sprzedawców. Niestety zdarzają się też tacy co oszukują. Dlatego opisane przeze mnie stoiska to takie, na których nie zdarzył mi się żaden fuck up i nie musiałam w złości wyrzucać torby zgniłej cebuli, lub miękkich ogórków małosolnych czego nie znoszę. Zdaję sobie sprawę, że większość warzyw i owoców z Hali pochodzi z rynku hurtowego Bronisze, jednak pod tym numerem zawsze są dobrej jakości produkty w rozsądnych cenach. Nie ma też problemu z wybieraniem sobie konkretnej wypatrzonej sztuki, można próbować i można dotykać. Przy innych stoiskach często nie pozwalają na wybór i co najgorsze trzeba prosić o pozwolenie aby spróbować dany produkt, co i tak wiąże się z nieprzyjemną sytuacją i łaskawym traktowaniem. Z takimi sprzedawcami za bardzo nie lubię mieć do czynienia. To właśnie też na tym stoisku, przy moim projekcie fotograficznym po raz pierwszy zapytałam ich czy mają jakikolwiek produkt do oddania i bez problemu pozwolono mi wybierać w kilku skrzynkach. Od tamtej pory jakoś się zakumplowaliśmy i tak już zostało. 

Stoisko nr. 114

mięsny hala mirowska

Pani Ania to dla mnie królowa całej Hali. Zaopatrują się u niej najlepsze warszawskie restauracje. Nie raz stałam w kolejce za znakomitymi szefami kuchni, którzy podchodzą do jakości na pewno jeszcze bardziej rzetelnie niż ja. Dlatego od samego początku wiem, że jest to najlepsze miejsce na zakup mięsa w okolicy. Szczerze powiedziawszy uwielbiam chodzić do Pani Ani z wielu powodów. Po pierwsze, imponuje mi, że jest rzeźnikiem. To jedyna kobieta jaką miałam okazję widzieć na własne oczy, która tak genialnie porcjuje mięso i włada tasakiem. Po drugie, to kobieta o ogromnym sercu do każdego klienta. Gdy już się bliżej poznałyśmy, myślałam, że jej ciepło i niesamowita kultura dotyczy jedynie zaprzyjaźnionych klientów. Prawda jest taka, że ilekroć stoję lub przechodzę obok jej stoiska widzę ją z uśmiechem na twarzy jak wydaje towar lub doradza w zakupie najlepszego kawałka mięsa. Po trzecie, jest znakomitą kucharką, która chętnie dzieli się swoimi przepisami. Uwielbiam częstować ją moimi pomysłami i słuchać jej zdania, bo jest naprawdę konstruktywne. Rok temu prawie udało mi się ją namówić na przyjście na Nocny Market na  Januszy Kimchi, jednak skończyło się na tym, że przyniosłam jej ogórkową na żeberkach, kupionych na jej stoisku w słoiku. W sumie już nie pamiętam komu smakowała zupa bardziej – jej czy Panu Krzysztofowi, którego też darzę ogromną sympatią. Z najnowszych informacji mogę już Wam oficjalnie powiedzieć, że w lipcu otwiera się kolejne stoisko Pani Ani z sezonowaną wołowiną. Wszystko zapowiada się naprawdę genialnie i już sama nie mogę się doczekać otwarcia. Zdradzę Wam w sekrecie, że będę miała w tym także swój mały udział. Tatar wołowy po azjatycku z sezamem i kolendrą na moich urodzinach zrobił furorę i kto wie, może pojawi się na otwarciu?

Stoisko nr. 115

sery masło hala mirowska gdzie kupić

Pani Kasia została zwerbowana przez Panią Anię i jej córkę Ewelinę dwa lata temu. Wcześniej pracowała w serach na przeciwko. Ewidentnie czuć, że kocha to co robi. Potrafi opowiadać o serach i ich regionach godzinami. Znajdziecie tutaj cudowne sery kozie z okolicy Lublina i żółte z Małopolski. Wędliny i kiełbasy są robione własnoręcznie pod Wyszkowem, skąd pochodzą wszystkie panie. Jeśli wypatrzycie słoiki na półkach nie bójcie się o nie dopytać. W ofercie jest ketchup Pani Kasi, który jest dla mnie jakimś objawieniem. Jest ostry i bardzo dobrze komponuje się z mięsnymi wyrobami lub na kanapkę. Są też konfitury Pani Eweliny i grzybki Pani Ani. Dla każdego coś dobrego! Raz w tygodniu (każdy piątek) jest też wysokoprocentowa słodka śmietana i wiejskie masło. Jajka też najchętniej kupuję tutaj, bo wiem, że są z domowego podwórka. Pani Kasia dodatkowo też nieźle gotuje, więc czasami znajdziecie słoiki z domowymi zupami. A jak nie macie pomysłu jak coś przyrządzić z kupionych produktów, zawsze wyjdzie Wam z pomocą na przeciw!

Stoisko nr. 145

hala mirowska

Jeśli szukacie lokalnych produktów z własnego gospodarstwa, to jest to jedyne stoisko na Hali Mirowskiej z tak dużym wyborem własnych warzyw, ziół i owoców. Prowadzone od 25 lat przez braci, którzy codziennie pokonują 80 kilometrów z Falencicy, aby zaopatrzyć warszawiaków w naturalne i smaczne produkty. Mają kilkadziesiąt hektarów sadów, więc jak tylko pojawi się sezon na jabłka musicie koniecznie wybrać się pod ich numer, gdyż oferują kilkanaście odmian tego cudownego owocu. Teraz zaczęły się pyszne maliny, które także mają u siebie w nadmiarze, oraz różne odmiany sałat, pomidorów i ogórków. Głodna poleca!

Piekarnia Gruzińska

piekarnia gruzińska hala mirowska

Piekarnia w Głównej Hali, zamiast Ryb z Ustki jest dopiero od niespełna trzech miesięcy, a już ma rzeszę fanów – łącznie ze mną. Próbowałam już wszystkich wersji chaczapuri i zdecydowanie najbardziej pasują mi wegetariańskie – z serem lub szpinakiem i serem. Do wyboru mamy także wieprzowinę, wołowinę lub kurczaka. No i rogale na słodko z tego samego ciasta. Truskawki i wiśnie wchodzą jak złoto. W ofercie są też puri czyli tradycyjne gruzińskie chleby, widoczne w piecu tuż za mną. Wiecie, że codziennie wypiekanych jest około 600 sztuk?! Dopiero gdy robiłam ten materiał dla Was dowiedziałam się, że to piąta filia tej piekarni gruzińskiej. Zaczęło się od Ożarowa Mazowieckiego, skąd pochodzą właściciele, potem otworzyli się w Pruszkowie, na Placu Szembeka, Al. Ken, Hali i niedługo otwierają się przy Rondzie Daszyńskiego. Co oznacza, że będę ich miała pod samym domem! 

Zdjęcia : Basia Czartoryska
Julia Kaczorowska

 

Zobacz także

10 komentarzy

  • Reply Gosia 6 lipca 2018 at 15:23

    szacuneczek za ten materiał 🙂 na pewno skorzystam!

    • Reply glodna 6 lipca 2018 at 15:25

      Pięknie dziękuję 🙂

  • Reply Gosia 9 lipca 2018 at 17:57

    super spis! w jaki dzień można zdobyć ten pyszny wiejski twaróg bo chyba muszę go mieć jak najszybciej :)!

    • Reply glodna 11 lipca 2018 at 09:52

      Najlepiej od czwartku do soboty 🙂

  • Reply Ilona 20 lipca 2018 at 11:46

    Dzięki wielkie! Można oszaleć z wyborem jaki tam jest 🙂

    • Reply glodna 6 listopada 2018 at 20:45

      To prawda, jednak fajna jest różnorodność stoisk, a przede wszystkim ludzi, którzy je obsługują 🙂

  • Reply Paulina 6 września 2018 at 21:20

    Dziękuję! Długo nie było nic nowego i godnego przeczytania w „internetach” nt stoisk na hali mirowskiej 🙂
    Podczas kolejnych zakupow juz wiem gdzie się udam 🙂

    • Reply glodna 6 listopada 2018 at 20:45

      Pięknie dziękuję 🙂

  • Reply Marta 27 października 2018 at 21:30

    Uwielbiam zakupy pod Halą i cieszę się, że mam tak blisko 🙂 Ja za to polecam stoisko bakaliowe u braci, w środku pasażu. Oprócz klasyki, to z takim wyborem naturalnie suszonych owoców nie spotkałam się nigdzie indziej! Porzeczki, jeżyny, maliny, truskawki, a ostatnio nawet czereśnie, jarzębina, no jest tego całe mnóstwo, i wszystko bez żadnych dodatków 🙂 a pan, który sprzedaje zawsze miło i fachowo doradzi. A najlepsze jagodzianki i domowe pieczywo są naprzeciwko (to w ogóle chyba rodzina) – domowe, jagody to aż ciekną po brodzie, chleby na zakwasie, a wszystko wypieka mama sprzedawczyni :). Polecam też ekstra stoisko z oliwkami i pysznymi smarowidłami na kanapki 🙂 z orzechów, warzyw, twarogów, zawsze świeże, fajne smaki, czynne niestety tylko w pt i sb. Rozpisałam się, ale kocham halę mirowską:D

    • Reply glodna 6 listopada 2018 at 20:47

      Pani Marto, jak najbardziej rozumiem entuzjazm bo sama kocham Mirunie miłością wielką. Te bakalie, o których Pani napisała to jak nr stoiska?
      Pozdrawiam i do zobaczenia pod Halą 😉

    Leave a Reply