Smaku W BARZE

PRZEDWIOŚNIE W COSMO BARZE

27 marca 2018

Umówmy się, każdy niecierpliwie czeka już na wiosnę.
Chcemy częściej wychodzić na zewnątrz, jeść więcej warzyw i owoców, a przede wszystkim czuć,
że zima odchodzi na parę miesięcy w zapomniane!

Pomoże Wam w tym Cosmo Bar, który stworzył nową sezonową kartę koktajli,
dzięki którym płynnie przedostaniemy się przez etap przejściowy między dwoma porami roku.

Cosmo bar w Cosmopolitanie przy ulicy Twardej, którego zimową kartę miałam okazję przetestować w grudniu, ujął mnie przede wszystkim swoim podejściem do produktu. Mający tych samych właścicieli, co mokotowski Bar Wieczorny – Monikę i Tomka Roehrów, na ważnym miejscu stawia ekologię i niemarnotrawienie żywności. W Cosmo znajdziemy biodegradowalne słomki i skórzane podkładki pod drinki wielokrotnego użytku. Inspiracją do stworzenia baru, w którym produkuje się jak najmniejszą ilość odpadów był White Lyan w Londynie. Ideologia zero waste w tym przypadku bardzo mi się podoba, szczególnie gdy usłyszałam, że z lokalu na Mokotowie wszystkie odpady cytrusowe przerabiane są na syropy, kordiały i shraby (przyp. red. ocet) na użytek baru w Śródmieściu. Dodatkowo produkty wykorzystywane w Cosmo są lokalne, przykładem może być cydr z Chyliczek lub wina naturalne z Domu Bliskowice. Kolejnym ważnym aspektem jest sezonowość i na tym punkcie zatrzymamy się na dłużej. Druga autorska karta koktajli w tym miejscu przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Nie ma tutaj gorszych koktajli, wszystkie są na bardzo wysokim poziomie, wyważone z mocnym kontra punktem, no i przyjemnym finiszem po każdym drinku. 

gdzie na drinka w warszawie
gdzie na drinka w warszawie
gdzie na drinka w warszawie
gdzie na drinka w warszawie

Wieczór rozpoczęłam od ostatniego, najsłodszego drinka w karcie o nazwie Piernik. Jest to autorski koktajl Karola Lubasza, który pracuje w Cosmo od samego początku. Jego bazą jest ovovit czyli delikatny likier jajeczny produkowany według starej przedwojennej receptury. Do jego przygotowania używane są wyłącznie najlepsze naturalne składniki takie jak: jajka, mleko oraz wanilia. Pianka była wyjątkowo na śmietance a nie białku, o smaku piernika toruńskiego. Miłym zaskoczeniem było doznanie zimnej pianki w połączeniu z ciepłym likierem, cudownie rozchodziło się to na podniebieniu. Gdy tylko poczułam smak koktajlu przypomniały mi się wyjazdy narciarskie do Włoch i bombardino, które uwielbiam. To co jednak wyróżnia piernik od klasyka włoskiego to szczegół jakim jest ta cudowna bita śmietana w polskiej wersji. Myślę, że nie jeden Włoch zamienił by klasyczny likier jajeczny, na tę wersję z Cosmo. Pierwszą pozycją w karcie jest Brzoza, autorski koktajl Kaja Gary. Podany w kieliszku do wina z posypką na szkle na bazie angostury i solanki, cudownie pachnie połączeniem kwiatu bzu z wiśnią. Jestem fanką tych posypek, spotykam się z tym zazwyczaj w bardzo orzeźwiających koktajlach, które wprowadzają ciekawe zamieszanie naszym kubkom smakowym. Sok z brzozy w połączeniu z tequilą tym razem zaprowadził mnie do cudownego koktajl baru w Paryżu – Candelarii, nawiązującego do smaków prosto z Meksyku. Brzoza to pozycja w karcie, która idealnie odnajdzie się w temperaturze 15-20 stopni, gdy tylko Cosmo otworzy swój ogródek. Pozytywnym zaskoczeniem był też Orzech, czyli nalewka orzechowa w połączeniu z czekoladą i śmietanką. Wszyscy fani słodkich drinków mogą się pomylić zamawiając tę pozycję. Drink jest gorzki od czekolady, a śmietanka nie jest dosładzana. W moje gusta trafił właśnie dzięki temu, bo nie należę do osób preferujących słodkie koktajle. No dobra, wyjątkiem jest ich Piernik! Natomiast ta czwarta, niepozorna szklaneczka z pływającym pączkiem sosny, to według mnie jeden z trzech najlepszych koktajli w drugiej autorskiej karcie w Cosmo. Powrót do korzeni, to teraz bardzo nośny temat. Nie pamiętam bym jako dziecko wbijała swoje zęby w korę drzewa, ale gdy tylko spróbowałam naturalnej żywicy (to co na spodeczku) od razu cofnęłam się w czasie o dwadzieścia lat, stojąc znowu jako siedmiolatka pod świerkiem lub sosną. Zapach cudownie ziemisty, a smak? Żując żywicę czułam jakby to był smak, który towarzyszył mi całe dzieciństwo. To była piękna nostalgiczna kilkuminutowa podróż, za co dziękuję Tomkowi Roehrowi i dziewczynom z Mead Ladies, które pomagały w tworzeniu tej ciekawej mikstury. Koktajl jak możecie się domyślić ma nazwę Żywica i jest na bazie piołunówki i miodu pitnego. Czy już domyślacie się jakie smaki są moimi ulubionymi? 

gdzie na drinka w warszawie
gdzie na drinka w warszawie

Tarnina, czyli kolejny autorski koktajl Karola Lubasza wydawać by się mógł po opisie cierpki i zbyt ziołowy, gdyż jego składniki bazują na owocach tarniny, vódce starce i chartreuse, który jest jednym z najbardziej znanych francuskich likierów opartych na destylacie winnym i ekstraktach ze 130 różnych ziół. Jednak dodany cukier i białko powodują, że smak jest łudząco podobny do vódki sour w odświeżonej wersji. Podoba mi się ten koktajl, przez goryczkowo – słodko – kwaśny posmak. Chętnie wypiłabym go po raz kolejny przy trochę wyższej temperaturze. Dzięgiel, to zupełnie inna historia. Wypiłabym go o każdej porze dnia i nocy, niezależnie od pory roku. Połączenie ginu, z miodem pitnym, rozmarynem i sarsaparillą spowodowało, że ktoś odnalazł moje smaki w punkt. Wychodzi na to, że podziękowania należą się tym razem Kajowi, którego to pomysł na tak genialny trunek. Pasuje na upał, na zimę, na wieczór w samotności, na ploty z przyjaciółkami. Zbliżają się moje urodziny i nie omieszkam poczęstować tym koktajlem moich gości, o ile Cosmo zdradzi mi co muszę zrobić z sarsaparilly ! Jednak jest jeszcze jeden koktajl, który depcze po piętach wyżej opisanemu. Suska Sechlońska mogłaby być drinkiem stworzonym dla dziewczyny Bonda. Klasyczne podanie, śliwka zamiast oliwki i cudowny mix amer picon z aperolem i angusturą. Ewentualnie wyobraźcie sobie najlepszy stek z polskiej wołowiny, nota bene można go zjeść jutro na Twardej od Butchery de Varsovie, który dostarcza też mięsne przekąski do Cosmo. Wysmażony na medium rare z tym koktajlem. Chyba bym umarła ze szczęścia… Na deser, jeśli nie przepadacie za ciepłymi koktajlami polecam Wam Dziką Różę, która również bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Gdy ją powąchałam obawiałam się, że zapach jest adekwatny do smaku, jednak dodanie limonki i ginu do koktajlu sprawiło, że smak róży przyjemnie się wymieszał, dając oczywiście słodycz, jednak nie dominował tak jak konfitury różane z dzieciństwa, które oprócz mocnego perfumowanego zapachu dawały też nieprzyjemną cierpkość. 

Wszystkie autorskie koktajle w Cosmo Barze mają swoją nazwę od podstawowego smaku. Podoba mi się ta koncepcja, gdyż jest łatwa do zapamiętania. Często mam problem aby doradzić znajomym co mają wypić w poszczególnych koktajl barach i muszę pisać do kolegów barmanów z pytaniem co ostatnio u nich zamawiałam – dziękuję, że macie tak świetną pamięć i bez problemu mi je przypominacie. Za to w Cosmo barze mogę bez problemu wymienić Wam dla mnie mocną trójkę – czyli Suskę Sechlońską, Dzięgiela i Żywicę. Są to trzy koktajle, które mocno siedzą w tym okresie przejściowym jakim jest teraźniejsza aura za oknem. Jako, że jednym z głównych aspektów tego miejsca jest sezonowość, te trzy pozycje wybijają się przed szereg. Zaimponowały mi również tym, że bazują na ziołach i naturalnych produktach jak żywica, która jest dostępna w Polsce. Uwielbiam odwiedzać miejsca, które dają mi poczucie, że ciągle mogę coś nowego odkryć i czegoś nowego się nauczyć. Jednak pamiętajcie, że każdy ma swoje gusta i smaki! Tak jak pisałam na początku, ogromnym plusem tej karty jest spójność i dopasowane smaki do wielu odbiorców. Nie ma tu słabych koktajli, są zróżnicowane i dopracowane na wielu płaszczyznach. Ja jestem zwolenniczką mocno wytrawnych koktajli z ziołowym posmakiem i zazwyczaj znajduję maksymalnie dwie pozycje w karcie w takim guście. W Cosmo mam aż trzy pozycje i to jakie różnorodne! Jeśli jeszcze nie odwiedziliście tego koktajl baru w Warszawie, radzę prędko Wam to zmienić. Może zachęci Was dodatkowo informacja, że do końca marca dla wszystkich Pań flagowy Cosmopolitan lub Espresso Martini lany jest na koszt baru. Nie pozostaje Wam nic innego jak zaciągnąć swoją drugą połówkę do Cosmo na randkę i spróbować kilku autorskich odsłon. Do zobaczenia przy barze!

Cosmo Bar, ul. Twarda 4, Warszawa
Czynne pon – sobota 17:00 – 24:00/1:00

Zobacz także

No Comments

Leave a Reply