Smaku W RESTAURACJI Ludzi

RABARBAROWE LOVE

19 czerwca 2018

Podobno takie historie zdarzają się tylko w filmach. Asia studiuje prawo i idzie w tym samym kierunku zawodowym. Jednak, któregoś dnia stwierdza, że spróbuje swoich sił w programie telewizyjnym, gdzie można wygrać nawet milion złotych. Dochodzi do pytania za pół miliona, a jej życie dzięki temu zmienia się o 180 stopni. Znajdują ze swoim mężem lokal na Powiślu i decydują się otworzyć miejsce przyjazne weganom, wegetarianom i mięsożercom. Można?

rabarbar gdzie zjeść powiśle

Duet doskonały.

Lubię gdy od ludzi bije dobra energia. Nie wiem czy też tak macie, ale są miejsca do których się wchodzi i już w progu widać, że uśmiecha się do Ciebie właściciel lokalu. Tak było w tym przypadku. Miejsce jest stosunkowo małe, aczkolwiek ma przed wejściem cudowny ogródek na ulicy Radnej. Akurat ta uliczka Powiśla kojarzy mi się mocno z Charlottenburgiem i nie omieszkam porównać jej klimatu do tego berlińskiego. Dodać do tego energetyzujące powitanie Asi i mamy niezły miks pretendujący do miana sceny wypełnionej elektronami. Jak się potem okazuje nie bez przyczyny, alternatywne brzmienia wydobywające się z głośników często tworzone są przez Tomka, który oprócz lokalu ma za sobą ciekawą ścieżkę zawodową jako dj muzyczny. A to dopiero początek tej ciekawej historii, bo jak się okaże w późniejszej rozmowie, z gastronomią mają do czynienia od niedawna. W sumie to muszę się przyznać, że dzięki nim trochę zmieniłam zdanie, „że lokal jest skazany na sukces tylko i wyłącznie gdy właściciele znają cały biznes od wielu lat od podszewki.” Jak się okazuje z tego przykładu, nie zawsze muszą. 

Gdy spędziłam z nimi trochę czasu, pomyślałam sobie, że fajna z nich para. Droczą się ze sobą jak nastolatkowie i patrzą na siebie jakby widzieli się po raz pierwszy. Do tego nieźle im idzie na tle zawodowym. Ona, jakby nie patrzeć szefowa, jest odpowiedzialna za całe menu. Jest kelnerką, kucharką i menadżerką w jednym. On odpowiedzialny za część administracyjną, wystrój lokalu i wszystkie dostawy. Widać, że dobrze się w tym dogadują i wzajemnie dopełniają jeśli jest taka potrzeba. Ona dorzuci kolejne książki kucharskie na półkę, aby każdy gość mógł przejrzeć je sobie w trakcie czekania na posiłek. On w tym czasie zaparzy kawę po wietnamsku i opowie ciekawą historię o podróży do Azji. Naprawdę nieźle zgrany z nich duet. 

rabarbar powisle gdzie zjesc
powisle warszawa gdzie zjesc
Z mięsem czy bez mięsa?

Jakiś czas temu zaczęłam poszukiwać smaku idealnego bowla w stolicy. Jedynie rok temu udało mi się zjeść cudowne chirashi autorstwa Marysi Przybyszewskiej, ówczesnej szefowej kuchni Youmiko. Jaki wielki był mój zawód gdy tak naprawdę jeszcze trzy tygodnie temu pomyślałam sobie, że widocznie w Polsce nie będzie mi dane zjeść intensywnej w smaku, różnorodnej w teksturach i przede wszystkim dobrze przygotowanej „miski obfitości”. O Rabarbarze słyszałam jakoś wczesną zimą, możliwe, że słyszałam też od ponad roku (sorry Marta!) ale wiecie, czasem do pewnych miejsc trzeba dojrzeć, albo nawet po prostu przeczekać. Pierwszą falę, pierwszych gości, pierwsze dotarcie się z kuchnią i ze samym sobą. W tym wypadku wychodzi, że wstrzeliłam się w najlepszy moment. Miejsce istnieje już prawie rok, miało drobne deformacje w karcie, poszerzając swoją ofertę o śniadania. Z plotek słyszałam, że mają niesamowitą szakszukę – do wyboru wersję wegańską, wegetariańską lub mięsną. I na tym aspekcie chciałabym się na chwilę zatrzymać… 

Szanuję miejsca, które specjalizują się w jednym rodzaju kuchni i myślę, że tak powinno pozostać. W tym przypadku pisząc o „rodzaju” mam na myśli pochodzenie. Chyba nikt z nas nie chce chodzić na pad thaia, mając w karcie pizze lub spagetti bolognese. Dla niektórych to nieoczywiste, ale uwierzcie mi, że w gastronomii bardzo wiele jest takich miejsc. Staram się także zrozumieć lokale, które serwują tylko jeden rodzaj kuchni, mam na myśli typ – wegański, wegetariański i mięsny, ale momentami wydaje mi się to pójściem na łatwiznę. Szczególnie w przypadku kuchni wegetariańskiej. Nie widzę problemu z wymyśleniem potraw w taki sposób, by bazując na kuchni W, nie móc włączyć kuchni M. Po prostu. Dlatego bardzo spodobało mi się co robi ten lokal. W nim masz wybór. Ja chociaż jestem mięsożercą mogę zaprosić do tego miejsca koleżankę wegankę i nie martwić się, że będę miała problem ze znalezieniem dania idealnego dla siebie. A koleżanka weganka może zaprosić do tego miejsca swojego chłopaka, który je mięso i przez to rzadko wychodzą zjeść na miasto bo któreś z nich musi ustąpić. Przecież jedzenie powinno być przyjemnością dla wszystkich, a nie walką. Nieprawdaż?

rabarbar gdzie zjesc bowle powisle warszawa
rabarbar powisle warszawa gdzie zjesc bowle
Miski obfitości.

W Rabarbarze zawsze masz wybór. W karcie podane są podstawowe dania (głównie wegańskie lub wegetariańskie), a do nich możesz dopasować konkretny składnik mięsny. Może być to kurczak, krewetka, jagnięce kiełbaski, klopsiki czy wołowina. Jako, że miejsce specjalizuje się w Buddha Bowls postanowiłam spróbować dwóch. Pierwszy, który mocno przypadł mi do gustu po samym opisie to GANGAM STYLE, w którym poznacie prawdziwy smak kimchi, pyszne bulgogi, słodko – słone boczniaki, pikle z ogórka i rzodkiewki, marynowaną marchewkę i ryż goździkowo – cytrynowy. Fajne jest to, że danie w przewadze jest kwaśne, a dopiero w drugiej kolejności dochodzi do tego smak słony i słodki. W sumie to tylko sos gochujang sprawia, że potrawa jest ostra, więc sami (znowu) macie wybór na ile wasza będzie miała wyczuwalną nutę pikanterii. Plusem tej miski jest jajo sadzone i sam ryż. Dobrze ugotowany, ciekawie doprawiony, że gdyby nie namowa Tomka, pewnie nie oblałabym całego dania sosem. Bez niego miał super pełnię, a sosik jedynie dodał fajnej kleistości całej potrawie. 

W drugim daniu poszłam w klasykę, by sprawdzić co jest najczęściej zamawiane przez gości. Wygrał ONE NIGHT IN BANGKOK. Jak się okazuje lubujecie się w słodkim daniu. Jaśminowy ryż kokosowy, szpinak, kolendra, mango, kiełki, edamame, orzeszki ziemne i marchew, a to wszystko polane fistaszkowym sosem. Jedynie do czego mogłabym się przyczepić w tym daniu to marchewka, która według mnie aż się prosi aby ją zamarynować w jakimś limonkowym sosie. Skoro chrupią orzeszki, chrupią kiełki, to jeśli marchew będzie lekko poddana obróbce jedynie dobrze na tym wyjdzie. Za to znowu pochwała za ryż. Co niektórzy „sushi masterzy” mogliby się od Ciebie Asiu uczyć gotować ryż, w obu michach był idealnie ugotowany i co najważniejsze w punkt doprawiony. Za to ogromne dzięki!

gdzie na bowla powisle warszawa

Before Party.

Gdyby starczyło mi miejsca, pewnie skusiłabym się jeszcze na deser smoothie bowls, jednak widząc jakie są porcje w Rabarbarze, wybrałam kawę po wietnamsku i powerballs, czyli kulki na bazie daktyli i orzechów, obtoczone w kokosie. Dzięki czemu miałam jeszcze siłę wdrapać się rowerem na Tamkę i zdać sobie sprawę, że to kolejny fajny rodzinny biznes bez większego nadęcia. Asia gotuje rzeczy, którymi kiedyś częstowała znajomych, a oni zaszczepili w niej pomysł lokalu. Tomek puszcza swoją ulubioną muzykę, która dobrze wpisuje się w klimat całego miejsca. Rzeczy stąd zamówione nie tylko ładnie wyglądają na instagramie, ale przede wszystkim dobrze smakują. A jak sobie pomyślę, że zdarzają się w tym miejscu wieczorne before przed imprezą w towarzystwie dobrze schłodzonego pinot grigio albo rabarbar spritz to ani się obejrzą, a znowu zobaczą mnie u progu swych drzwi. Jak sądzę, już niebawem!

rabarbar powisle gdzie zjesc najlepszego bowlea warszawa

RABARBAR, ul. Radna 12, Warszawa
Czynne : pon – czw 9:00 – 21:00
pt 9:00 – 22:00 sob 10:00 – 22:00 niedz 10:00 – 20:00

Zobacz także

No Comments

Leave a Reply