Wrażeń PODRÓŻY

PÓŁNOCNE MAROKO – CO ZJEŚĆ, CO ZOBACZYĆ, GDZIE SPAĆ

14 października 2019

Maroko kojarzy się z ciepłymi odcieniami pomarańczu i czerwieni, aromatycznym taginem, wycieczką na pustynię i oazą surferów. Północ Maroka to zupełnie inna bajka, w której kontrastuje kolor niebieski z czystą bielą, ma się do czynienia z górami Atlasu Średniego, wodospadami i tonami ryb do zjedzenia. Przed Wami przewodnik po Rabacie, Asilah, Tangerze, Chefchaouen oraz Fezie. Jak się okazuje, tydzień na północy Maroka wystarczy, aby chociaż trochę poznać ich kulturę i styl życia.

co zobaczyć w Maroko, północ Maroka, Rabat

Rabat – Kasba

Dzisiejsza stolica Maroka, okazała się idealnym początkiem podróży. Stosunkowo czysta, spokojna, z małą ilością turystów, rozciąga się wzdłuż Oceanu z widniejącą kasbą na wzgórzu. To właśnie w tej okolicy warto się zatracić na cały dzień. Zacząć można od Ogrodu Andaluzyjskiego, który znajduje się przy ogromnej i zarazem najbardziej imponującej bramie Bab al-Qasba. Uformowana na kształt ogromnego łuku, jest najbardziej charakterystycznym elementem całej fortyfikacji. Z ogrodu można od razu przejść w głąb kasby i pogubić się na małych, często ślepych uliczkach. Byliśmy tutaj zarówno koło północy, jak i w środku dnia i oba ujęcia starego miasta przypadły nam do gustu. Nocna wyprawa w każdym mieście kojarzyć się może z kadrami z filmu Jima Jarmuscha Tylko kochankowie przeżyją, w ciągu dnia to przyjemny kontrast gry świateł i mocnych kolorów, którymi pomalowane są tutejsze budynki. Spacer po kasbie warto zakończyć na Placu Formee de l’Ancien Sémaphore, gdzie rozprzestrzenia się widok na bezkres Oceanu. To najwyższy punkt wzgórza, z którego zobaczycie też miasto Salé po drugiej stronie rzeki Wadi Bu Rakrak. Przypieczętowaniem dwugodzinnego spaceru po kasbie może być herbata z miętą w Cafe Maure, w której odpoczniemy w cieniu tkanych dachów.  

co zjeść w Maroko, północ Maroka, Rabat, riad souika
co zobaczyć w Maroko, północ Maroka, Rabat, medina, kasba
co zobaczyć w Maroko, północ Maroka, Rabat, medina
co zobaczyć w Maroko, północ Maroka, Rabat, cafe maure, medina

co zobaczyć w Maroko, północ Maroka, Rabat, kasba, medina

Medyna oraz Nowe Miasto

Gdy tylko zejdziemy z kasby na rue des Consuls, rozpoczniemy spacer po głównej części starego miasta, zwanej w Maroko medyną. Po spędzeniu ponad tygodnia w Maroko, zalecane jest szwędanie się po okolicy, bez większego planu. Tutaj warto się zgubić, obserwować lokalnych mieszkańców i jeść tam gdzie oni. Ważnym punktem jest wejście w relację i rozmowę z hostami, którzy pilnują z reguły riadów lub darów, czyli miejsc noclegowych najczęściej wybieranych przez turystów. Nie sugerujcie się jedynie wskazówkami z przewodnika, kierujcie się intuicją, bądźcie świadomymi podróżnikami. Marokańczycy są otwarci na rozmowę, wiadomo, że zależy im na sprzedaży bo z tego się utrzymują, ale nie jest to jedyna rzecz, dla której chcą wejść z Wami w kontakt. Przejdźcie się po rue Souika albo rue Sidi Fatah i sprawdźcie to na własnej skórze. 

W Rabacie oprócz Medyny, do której zalicza się też kawałek starej dzielnicy żydowskiej (zobaczcie rue Mellah), warto wybrać się do Nowego Miasta, zahaczając o wieżę Hassana. Trafić tam w godzinę modlitwy, gdzie cały plac wypełniony jest ludźmi, którzy modlą się w ten sam takt, dotyka szeroko pojęty mistycyzm i tworzy ogromny szacunek w stronę ludzi wierzących. Po stronie przeciwległej do wieży, przylega Mauzoleum Muhammada V, czyli olbrzymi grobowiec o formach eklektycznych. Warto dojść do al. Muhammada V i przejść się nią aż do Medyny, aby zobaczyć kontrast budynków z lat dwudziestych XX wieku, z tymi na pograniczu sześciuset lat. 

gdzie spać w Maroko, północ Maroka, Rabat, riad souika
gdzie spać w Maroko, północ Maroka, Rabat, riad souika
Nocleg w Rabacie

Stolica Maroka w pierwszej kolejności przywitała nas ogromnym sukiem (tutejszy bazar), na którym wypatrzyliśmy lokalny street food. Przy głównej ulicy bazarowej (rue Souika) mieliśmy nasze pierwsze lokum, które pozytywnie zaskoczyło nas swoją gościnnością, przepysznym śniadaniem, orientalnym pokojem z otwartym prysznicem i widokiem na dachy pobliskich domów. Jest tam także przestrzeń na odpoczynek i podjadania daktyli przy ulubionej książce. Poznaliśmy tam także Ibrahima, do niedawna tangerskiego ratownika, który postanowił wrócić do rodzinnego miasta i pracować w riadzie jako gospodarz. Służy pomocą, chętnie opowiada o tutejszej kulturze i co najważniejsze, zaprowadził nas do straganu z najlepszą jagnięciną w Rabacie. 

Riad Souika 20 Impasse Zaouia Bennania,Rabat

co zjeść w Maroko, tagine, Rabat, kefta, souk
co zjeść w Maroko, tagine, Rabat, kefta, souk
co zjeść w Maroko, tagine, Rabat, restauracja Dar Naji
co zjeść w Maroko, tagine, Rabat, restauracja Dar Naji
co zjeść w Maroko, tagine, Rabat, restauracja Dar Naji
co zjeść w Maroko, tagine, Rabat, restauracja Dar Naji
Co zjeść w Maroko w Rabacie

Już pierwszego wieczora byliśmy pozytywnie zaskoczeni smakami, które dane nam było spróbować. Idąc z walizkami przez główną część targu unosiły się aromaty grillowanej jagnięciny, kurczaka i ryb. Wypatrywaliśmy gdzie je najwięcej lokalnych mieszkańców, staraliśmy się zapamiętać drogę i wierzyliśmy, że trafimy w te miejsca z powrotem. W Rabacie na targu ciężko się zgubić, z jedzenia i lokalnych produktów składa się jedna główna ulica rue Souika i odchodzące od niej trzy poprzeczne. Rue Lalla Oum Kenbach to jedna z nich. Warto znaleźć na niej pomarańczową, charakterystyczną wnękę barową z czerwonymi krętymi schodkami do góry. Stoisko znajduje się bliżej Avenue Hassan II. To tutaj zjedliśmy jak dotąd najsoczystszą i najbardziej aromatyczną jagnięcą keftę. Podana w tagine z sosem pomidorowym i ściętym jajkiem była idealna na wieczorny posiłek po długiej podróży. W Rabacie jedliśmy też najlepsze pieczywo khobz, czyli najprostszy codzienny chleb marokański, który często na targu używany jest w formie sztućców. 

Drugie miejsce godne polecenia to jak dotąd najbardziej elegancka marokańska restauracja dla miejscowych. Ma szeroki wybór taginów, sałatek i grilla. Dodatkowo uprawia się tutaj bardzo przyjemny rytuał parzenia herbaty. W restauracji na tarasie jest przeznaczone dodatkowe miejsce jedynie dla mężczyzny odpowiedzialnego za gorący napój. Następnie podchodzi z czajnikiem do stolika, lejąc artystycznie herbatę do małych szklanek. Jedliśmy tam trzy rodzaje tagine: z pręgą wołową, z kurczakiem w cytrusach i golonkę wołową z ciecierzycą. Wołowina zdecydowanie wygrała. 

Restaurant Dar Naji, Avenue Jazirat Al Arabe, Rabat

co zobaczyć w Maroko, Asilah, murale, artystyczna podróż, medina

W drodze do Asilah

Po Maroko podróżujemy samochodem (koszt wynajęcia na samym dole artykułu). Dlatego jeśli tylko doczytamy o jakimś miejscu po drodze, bez problemu na chwilę zbaczamy z kursu, by odwiedzić dodatkowe miejsce. Droga do Asilii ciągnie się wzdłuż wybrzeża. Pierwszą miejscowość jaką się mija to Salé, której nie zdążyliśmy zobaczyć, jednak słyszeliśmy, że ma też uroczą małą medynę, bez większej ilości turystów. Pod tym względem zaskoczył nas także Rabat, w której nie doświadczymy nagabywania handlarzy. Kolejnym miastem oraz pierwszym spotem surfingowym jest Kenitra. Jako, że doszły nas słuchy, że mają tam świetnie wyposażony targ rybny, pozwoliliśmy sobie na krótki przystanek w tej okolicy. Targ okazał się pchlim targiem, z ogromną ilością niczego. Ryby były, jednak w małej ilości, ze względu na późną porę (13:00) kiedy tam dotarliśmy. To jedyne miejsce, z którego nie mamy żadnych zdjęć i nie widzieliśmy żadnych turystów. Chcieliśmy przejść przez ich bazar nie rzucając się jeszcze bardziej w oczy, niż to robiliśmy. Zatrzymaliśmy się przy jednym straganie, gdzie stało mnóstwo dzieci i mężczyzn. To była najtańsza (kosztowała niecałą złotówkę) kanapka bocadillo (znana w północnym regionie Maroka) ze smażoną rybą, pieczonymi ziemniakami, przyprawą ras el hanout (z reguły używana do tagine) oraz świeżymi ziołami i warzywami. I to jest rzecz, dla której warto zatrzymać się po drodze. Naprawdę.

co zobaczyć w Maroko, Asilah, murale, artystyczna podróż, medina
co zobaczyć w Maroko, Asilah, murale, artystyczna podróż, medina
Malownicza Asilah

To portowe XV wieczne miasteczko tak nam się spodobało, że zapomnieliśmy o aparacie, chcąc chłonąć tkankę miasta jak najmocniej. W ten sposób trafiliśmy do baru robotniczego, w którym serwowano jedynie harirę, czyli tradycyjną marokańską zupę, gęstą od pomidorów, mięsa i soczewicy. Serwowana z ryżem lub makaronem, jest aromatyczna i sycąca. Bar znajduje się między rue de Doha i sukiem centralnym, który też jest obowiązkowym punktem do zobaczenia w Asilah. Całe popołudnie w tym mieście zdecydowanie wystarczy, aby ruszyć dalej na północ do Tangeru dnia następnego. My wstaliśmy rano przed wyjazdem, aby nakręcić jeszcze film po pustej medynie. Jeśli dobrze pójdzie, film ujrzy światło dzienne i będziecie mogli przenieść się w te miejsca jeszcze raz, razem z nami. 

co zobaczyć w Maroko, Asilah, murale, artystyczna podróż, medina

Jedz i kupuj tam gdzie miejscowi

Z racji, że zatrzymaliśmy się w mieszkaniu z kuchnią, zrobiliśmy sobie kolację z zakupionych produktów na suku. Oliwki w ostrej papryce i skórce cytryny, avocado, słony biały ser z mleka koziego – co ciekawe, normą jest, że ser ten robiony jest w domu przez gospodynie, a następnie sprzedawany na lokalnym bazarku. Z reguły opleciony jest zielonym źdźbłem trawy, więc łatwo na niego natrafić. Do kolacji brakowało nam jedynie pieczywa. Tutaj jeśli chodzi o gluten mamy niesamowitą różnorodność. Tym razem zdecydowaliśmy się na rghaif, czyli warstwowy naleśnik w smaku i strukturze przypominający hinduskiego naana, który okazał się idealny do dzielenia i nakładania. Brakowało tylko marokańskiej herbaty z miętą, którą całe szczęście, wypiliśmy wcześniej z widokiem na Ocean. Wspomnienie musiało w tamtej chwili wystarczyć. 

co zjeść w Maroko, tagine, tangier, chez hassan restaurant, medina, tanger

Dziki Tanger

Przewodniki o tym mieście są tak skrajne, że tym bardziej zainteresowaliśmy się aby odkryć je po swojemu. Jest to dziwna hybryda najbardziej europejskiego miasteczka w Afryce, jakie kiedykolwiek widziałam. Dopóki nie trafiliśmy na nadmorski deptak, było dobrze. Ja tej okolicy Wam nie polecam, szkoda czasu, jednak mój partner jest zdania, że ciekawie było poobserwować jak spędzają czas wolny tubylcy i na własne oczy zobaczyć wielkość promenady. Jeśli jednak nowoczesny folklor miasta wam nie odpowiada, warto w takiej sytuacji zapuścić się wgłąb dzikiego Tangeru i poznać miasto od środka. Medyna będzie tego najlepszym przykładem. To tu nakręcili wszystkie sceny kultowego filmu Jima Jarmusha Tylko kochankowie przeżyją, jeśli chcecie poczuć ten klimat wybierzcie się na spacer po godzinie dwudziestej drugiej. W ciągu dnia warto zrobić przystanek w restauracji Hassana, który słynie ze znakomitego grilla i świeżych ryb. Grillowane kalmary, rekin, tuńczyk, miecznik i kosson to tylko niektóre przykłady. Prosta, smaczna, rybna taverna. Z tego miejsca będziecie bardzo zadowoleni. Obiecuję. 

Chez Hassan bab Kasbah, 8 Rue de la Kasbah, Tanger

co zjeść w Maroko, ryba kosson, grill, tangier, chez hassan restaurant
co zjeść w Maroko, oliwki, tangier, chez hassan restaurant
Zatrzymaj się na jednym z tych placów

Jeśli chcesz poczuć klimat lokalnej atmosfery zatrzymaj się pod kinem Rif na placu Grand Socco. To miejsce gdzie stary Tanger spotyka się z nowym i poprzez dłuższą obserwację można zobaczyć tutaj wszystkie warstwy społeczne tego miasta. Środek placu wyznacza owalny skwer z fontanną i palmami, gdzie chętnie przesiadują miejscowi. Na tym placu znajdziecie budkę z sokami owocowymi. To tutaj piliśmy najlepszy shake z avocado na mleku, który również jest znany w tej części Maroka. Kino Rif natomiast, to najbardziej namacalna sztuka współczesna w Tangerze. Oprócz filmów, mają tu miejsce najważniejsze wystawy marokańskich artystów. Tuż obok placu macie także kolejny główny bazar, który rozbudowany jest o pierwsze piętro. Idąc do góry rue Siaghine dojdziecie do placu Petit Socco, gdzie z przyjemnością można odpocząć i napić się herbaty z miętą w jednym z najstarszych barów Tangeru Cafe Tingis. Ostatnie miejsce warte zobaczenia to okolice place de France, a w szczególności kawiarnię Cafe de Paris, ulubione miejsce pisarzy lat dwudziestych XX wieku. 

co zjeść w Maroko, herbata miętowa, tanger, tangier

gdzie spać w Tangerze, północne Maroko, Dar Sami, medina
gdzie spać w Tangerze, północne Maroko, Dar Sami, medina
Gdzie spać w Tangerze

Miejsc do spania w Tangerze jest pod dostatkiem. My spędziliśmy jedną noc przy samej bramie do Kasby w urokliwym Darze, prowadzonym przez parę marokańsko – francuską. Marie, urządziła Dar w stylu prowansalskim łącząc je z klimatem marokańskim. Przyjemnie było spędzić tam noc i zjeść francuskie śniadanie na tarasie z widokiem na cały Tanger. Śniadania w Maroko mocno przypominają te we Francji. Sok pomarańczowy, pieczywo, konfitury, czasem croissant, daktyle i oliwki – to podstawowe produkty, od których zaczniecie każdy dzień.  

Dar Sami, 83 Patio Hammam Harrar, Tanger

najlepsza restauracja rybna w Tangerze, co zjeść w Maroko, ryby, owoce morza, tanger, restaurant saveur de poissons

najlepsza restauracja rybna w Tangerze, co zjeść w Maroko, ryby, owoce morza, tanger, restaurant saveur de poissons
najlepsza restauracja rybna w Tangerze, co zjeść w Maroko, ryby, owoce morza, tanger, restaurant saveur de poissons
najlepsza restauracja rybna w Tangerze, co zjeść w Maroko, ryby, owoce morza, tanger, restaurant saveur de poissons
najlepsza restauracja rybna w Tangerze, co zjeść w Maroko, ryby, owoce morza, tanger, restaurant saveur de poissons
Ryby ponad wszystko

Być w Tangerze i nie jeść ryb i owoców morza to przestępstwo. Menu degustacyjne składające się z czterech dań tym bardziej brzmiało wybornie i postanowiliśmy je przetestować. Le Saveur de Poisson znajduje się między place de France a Grand Socco. Nie ma możliwych rezerwacji. My mieliśmy szczęście i czekał na nas ostatni stolik, jednak patrząc na tempo obsługi i formę, nie liczcie na marokański fine dining tylko restauracje, która chce wykarmić jak najwięcej osób świeżymi rybami. 

Na początek dostaliśmy tapasy w formie oliwek, prażonych orzechów, chleba batbout (pszenny z patelni) oraz harrisę (ostrą przyprawę marokańską). Od razu wjechała też zupa rybna z kaszą jęczmienną z wielkiego kotła. Bulion był gotowany na głowach, klarowny, złocisty i tłusty. Jak się później okazało jej bazą był rekin. Następnie pojawił się gorący tagine z kalmarami i kossonem w szpinaku, kolendrze i pietruszce. Bardzo aromatyczne danie, które było na tyle sycące, że na chwilę zapomnieliśmy, że jesteśmy dopiero w połowie degustacji. Następnie pojawiły się szaszłyki z rekina w marokańskiej marynacie szermuli, na którą składa się kolendra, czosnek, papryka, szafran i kmin. Dzikość Tangeru przejawiła się pod postacią głównej ryby Jandoori, której również na marne szukać w internecie. Nie zmienia to faktu, że była to ryba tak soczysta i mięsista, że zjadłabym ją jeszcze raz. Deser był prosty i sycący. Prażone orzechy z miodem i kaszą oraz maliny w granacie. Tak proste, że aż dziwnie, że nigdzie takiego deseru nie jadłam w Europie. 

Le Saveur de Poisson, 2 Escalier Waller, Tangier
czynne 13:00-17:00 oraz 19:00-22:30
obowiązuje menu degustacyjne za 200 MAD 

co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach

Atlas Średni

Za mało bywam w górach, aby stwierdzić czy tutejsze są najbardziej zjawiskowe. Jednak podróżując po północnej części Maroka i zakładając (przypuśćmy) tylko jeden tydzień wakacji warto spędzić chociaż dwie noce w tym rejonie. Autem w okolice Talassemtane National Park z Tangeru jedzie się trzy godziny. Kręte i wąskie drogi przecinają pasmo gór Atlasu Średniego, które zrobiły na mnie imponujące wrażenie. Miejsce dobre do medytacji, pieszych wycieczek po niższych górach i trekkingu do wodospadów. Dla chętnych jest także kąpiel w górskim strumieniu. 

co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour
co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour
co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour
co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour
Trekking do wodospadów

W tej części kraju najlepiej trafić na wodospady Akchour, do których prowadzi malownicza trasa górska, którą robi się przez około trzy godziny w jedną stronę. Jest to moment kiedy odpoczęliśmy od zgiełku miasta, wyłączyliśmy telefony i czerpaliśmy z natury ile wlezie. Jedyne za co trzeba zapłacić to parking prywatny, który w północnej części Maroko prawie wszędzie kosztuje około 20MAD za dzień (czyt. niecałe 10 zł). Na trasie jest kilka barów z tagine’ami oraz herbatą, gdyby ktoś chciał odpocząć z widokiem na strumień. My nie byliśmy przygotowani w kwestii jedzenia, dlatego zdecydowaliśmy się na tagine nad samym wodospadem. Przez to, że zwiedzamy Maroko poza sezonem, cena była stosunkowo niska, a samo danie było naprawdę smaczne, ale bez fajerwerków. 

co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour

co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour
co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour

co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour, gospodarstwo ekologiczne

Gdzie spać w północnej części Maroka w górach

Przypadkiem na jednym z portali znaleźliśmy ekologiczny dom w górach, należący do koreańskiej rodziny. Własne małe gospodarstwo gdzie właścicielka ma własne kury, zioła i skromny ogródek warzywny był klimatem, który chcieliśmy doświadczyć. Dom ma przestronne kolorowe pokoje, w których może zanocować w sumie osiem osób. Poznaliśmy dzięki temu przesympatyczne Szkotki, które podróżowały z Tangeru do Chefchaouen, a finalnie kończyły w Fezie. Rodzina zachowując swoje azjatyckie tradycje, oferuje domowe jedzenie koreańskie w miasteczku liczącym może sto osób, w którym nie sądziłam, że zjemy coś innego niż chleb z oliwkami. Różowy dach budynku okazał się świetnym miejscem do czytania książek i jedzenia. Rodzina chociaż nie mówi po angielsku, ani francusku jest komunikatywna i da się z nią porozumieć w najważniejszych aspektach. 

Ekologiczny dom w górach, Route d’Akchour

gdzie spać w Maroko, co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour, gospodarstwo ekologiczne
gdzie spać w Maroko, co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour, gospodarstwo ekologiczne
gdzie spać w Maroko, co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour, gospodarstwo ekologiczne
gdzie spać w Maroko, co zwiedzić w Maroko, Atlas Średni, północne Maroko, odpoczynek w górach, wodospady akchour, gospodarstwo ekologiczne

co zobaczyć w Maroko, Chefchaouen, Atlas Średni, Niebieskie miasto, północne Maroko, odpoczynek w górach

Niebieskie Chefchaouen

Malutkie, urokliwe, niestety turystyczne miasteczko, które przypomniało mi malownicze Santorini z 2007 roku. Turyści czekający na zdjęcie w instagramowej uliczce, mnóstwo przypadkowych przewodników, którzy chcą oprowadzić właśnie po tych najbardziej turystycznych perełkach, to nie nasza bajka. Udaliśmy się zatem późnym wieczorem do niebieskiego miasta, aby móc pospacerować po nim w spokoju. Warte zobaczenia, ale dosłownie na kilka godzin. Moim zdaniem jeśli oczywiście jest się autem lub ma dobrze ogarnięty francuski by porozmawiać z taksówkarzami, lepiej spędzić te dwa – trzy dni w górach i robić wypady do miasta lub wodospady, niżeli siedzieć w tym miasteczku i przepłacać w szczególności za cenę noclegu. Byliśmy na kuskusie w Chefchaouen, ale niestety nie jest godny polecenia. Z plusów był świeży i się nie potruliśmy. 

co zobaczyć w Maroko, Chefchaouen, Atlas Średni, Niebieskie miasto, północne Maroko, odpoczynek w górach
co zobaczyć w Maroko, Chefchaouen, Atlas Średni, Niebieskie miasto, północne Maroko, odpoczynek w górach
co zobaczyć w Maroko, Chefchaouen, Atlas Średni, Niebieskie miasto, północne Maroko, odpoczynek w górach
co zobaczyć w Maroko, Chefchaouen, Atlas Średni, Niebieskie miasto, północne Maroko, odpoczynek w górach
Nie samą turystyką Północ Maroka żyje

Lubimy oglądać miasta z góry, czasem nawet z wyższych pagórków, dlatego aby lepiej sfotografować niebieskie miasto udaliśmy się na trzydziestominutowy spacer wzdłuż drogi. Już przed przyjazdem czytaliśmy nieco o haszyszu w Maroko. Jednak dopiero gdy (przypadkowo) zobaczyliśmy plantację nieopodal miasteczka i zaczęliśmy rozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za ekologiczną farmę wszystko stało się jasne. Czy wiecie, że prawie 800 tys ludzi w Maroko utrzymuje się dzięki plantacjom? Pola uprawne w Maroko liczą 300 tys arów. Maroko to główny producent haszyszu i marihuany na Europę. W sumie szacuje się, że 80% haszyszu w Europie pochodzi z Maroka. Głównym okręgiem odpowiedzialnym za haszysz jest Ketama, w której ponoć jedną ze swoich posiadłości miał nawet sam Pablo Escobar. Do Ketamy nie trafiliśmy, ale na te widoki na niebieskie miasto też nie mogliśmy narzekać. 

co zobaczyć w Maroko, Chefchaouen, Atlas Średni, Niebieskie miasto, północne Maroko, odpoczynek w górach, haszysz, narkotyki w maroko
co zobaczyć w Maroko, Chefchaouen, Atlas Średni, Niebieskie miasto, północne Maroko, odpoczynek w górach, haszysz, narkotyki w maroko

co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie

Średniowieczny Fez

Maroko kojarzy się ze straganami ze starociami, bazarami z przyprawami, wąskimi uliczkami, ludźmi w dżelabach (wierzchnia szata noszona zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety) i niekończącym się gwarem. Właśnie taki jest Fez, pierwsza stolica Maroka, a tym samym najstarsze miasto powstałe w IX wieku. Czuć tu szacunek do architektury, mając wrażenie, że od powstania za wiele się w nim nie zmieniło. Tutejsza medyna jest największym na świecie obszarem miejskim wolnym od ruchu kołowego. Jeśli tragarze muszą coś przenieść po mieście chodzą obładowane konie lub osły z całym bagażem. Taki jaki jest Fez wyobrażałam sobie całe Maroko. 

co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie, ceramika
co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, Medina, północne Maroko, co zjeść w Fezie
co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie
Miasto rzemiosła

Jak się okazało, to właśnie w Fezie najmocniej zachowane są tradycje arabskie, uważane przez Marokańczyków za najbardziej marokańskie miasto ze wszystkich w Maroko. Miasto od stuleci słynie ze swych garbarni, w których możemy wyposażyć się w najlepszą jakościowo skórę. Oczywiście odwiedzenie tego miejsca wiąże się z nowym doświadczeniem i sprawdzeniem swojej granicy przyswajalnych zapachów, jednak zdecydowanie warto poobserwować pracę garbarzy, wąchając miętę pod nosem. Skóry macza się bowiem w moczu zwierząt, a woń roznosi się po całej okolicy. Do barwienia skór używa się niezmiennych od wieków naturalnych substancji, takich jak mimoza czy kora drzewa granatu. Wielkie banie z farbami wyglądają trochę jak kratery na obcych planetach. Z ciekawostek okazało się, że jedna kadź należy do jednej wielopokoleniowej rodziny. Dzięki temu głowa rodziny w głównej mierze jest w stanie utrzymać całą rodzinę, a sekret tej pracy przekazuje kolejnemu pokoleniu, tak aby i oni mieli jak żyć w tym zawodzie w przyszłości. Kolejnym ważnym rzemiosłem jest ceramika. Wszystko tworzone w fabrykach nieopodal Medyny rozpoczyna swój proces od wyrobieniu elementów ręcznie, wypaleniu, a następnie kuciu poszczególnych ręcznie malowanych elementów i wykrajaniu kształtów, które w rezultacie są idealną mozaiką. 

co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie, bazar souk bab jiaf, henna souk

co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie, bazar souk bab jiaf, henna souk

co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie, bazar souk bab jiaf, henna souk

Targowisko

W sumie to cała medyna Fezu to ogromny bazar, na którym kupisz wszystko – tylko musisz wiedzieć jak szukać. Jeśli chcesz kupić coś do kuchni, ruszasz na suk metalowy. Kiedy potrzebujesz butów, idziesz na uliczkę obuwniczą. W tutejszej medynie podobno da się kupić wszystko. Mówi się też, że to miasto jest samowystarczalne i że niektórzy mieszkańcy przez całe życie nie wyściubili z niej nosa. Co do jedzenia, bez problemu znajdzie się tutaj sklepy mięsne z ogromnymi kawałkami wołowiny wiszącymi nad straganem. Można kupić też żywą kurę i zabrać ją na podwórko lub wybrać idealną, która wyżywi całą rodzinę. Na miejscu są też rzeźnicy, którzy mogą odwalić czarną robotę i przygotować drób do obróbki termicznej. Stragany ze świeżą miętą są fajnym odświeżeniem w trakcie wędrówki po bardzo intensywnych i momentami zbyt ciężkimi w odbiorze zapachami tutejszego suku. 

co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie, Cafe Clock
co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie, Cafe Clock
co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie, kefta, grill, streetfood
co zobaczyć w Maroko, Fez, miasto rzemiosła, północne Maroko, co zjeść w Fezie
Co zjeść w Fezie

Staramy się jeść w miejscach, gdzie jedzą mieszkańcy. Często wybieramy streetfood bo na razie był najsmaczniejszy i najtańszy. Stara zasada mówi, że jeśli żywisz się gdzie lokalsi nic Ci się nie stanie i my przyjmujemy tę tezę na każdym kroku. Po dziesięciu dniach dalej mogę napisać, że nic nam nie zaszkodziło. Są jednak momenty, a w Fezie pojawił się on po raz pierwszy, że zatęskniliśmy za jedzeniem zbliżonym do naszej kultury. Broń boże nie myślimy o pizzy lub schabowym, bo o tym można tu zapomnieć i lepiej nie próbować. Chociaż nie ukrywam, że mocno mnie rozbawiła jedna pizza orientalna, która po przeczytaniu miała w sobie grzyby, śmietanę i boczek. Takich dań tutaj nie polecam, bo o szybkie zatrucie można się doprosić właśnie z takich „orientalnych” smaków. Skusiliśmy się jednak na restaurację, która od dziewięciu lat wodzi prym wśród europejczyków. Znajduje się w starym przerobionym Riadzie, kucharze i kelnerzy to Marokańczycy, który trochę unowocześnili kuchnię marokańską i pokazali ją w europejskiej formie. Jedliśmy zupę paprykową na zimno z tostami z avocado, talerz przystawek marokańskich, burgera z wielbłąda i falafele z hummusem. Wszystko było na tyle smaczne, że z przyjemnością wróciliśmy następnego dnia na śniadanie. 

Ale gdy znowu udaliśmy się na Medynę i spróbowaliśmy okolicznego street foodu nieopodal placu Sagha, stwierdziliśmy, że jednak street food to street food i chętnie do niego wróciliśmy po pół dniowej przerwie. 

Cafe Clock, 7 Derb el Magana، Rue Talaa Kebira, Fez

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE:

  • noclegi od 90-220 zł za noc,
  • wynajęcie samochodu na 3 tygodnie ze wszystkimi ubezpieczeniami i dodatkowym kierowcą 2000 zł,
  • jedzenie na straganach od 1-10 zł,
  • jedzenie w restauracjach za dwie osoby (przystawka + danie główne + napój) nie przekroczyło 100 zł, jedynie menu degustacyjne w Tangerze kosztowało nas 120 zł,
  • warto aby kobiety zakrywały ramiona i nie nosiły ubrań przed kolano,
  • kiedy podróżujesz z mężczyzną, z szacunku do waszej relacji Marokańczycy głównie zwracają się do partnera – to nic złego, aczkolwiek na początku powodowało dziwne poczucie olewania,
  • nie wolno wchodzić do meczetów, chyba, że jest się muzułmaninem,
  • warto zrobić sobie detoks i nie pić alkoholu w Maroko – jest drogi i rzadko spotykany, ewentualnie najlepiej kupić go na lotnisku (to najtańsza opcja),
  • kraj jest bezpieczny jeśli szanuje się ich kulturę.

 

Tak wyglądał nasz pierwszy tydzień w Maroko. Nasza wycieczka potrwa aż trzy tygodnie.
Czy mój przewodnik po Maroko uważasz za wartościową treść? 
Będzie mi bardzo miło jeśli dalej go udostępnisz. Dziękuję. 

Zapraszam też na mojego instagrama i facebooka, gdzie możesz być ze wszystkim na bieżąco.

Zobacz także

No Comments

Leave a Reply