close search

popularne tagi

Autorki

Głodna platforma korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

Z Maciejem spotkaliśmy się w Restauracji Źródło, która jest dostępna także w aplikacji FINEBITE. Dziękujemy, że oprócz użyczenia nam miejsca do zdjęć, Adrian Górniak (właściciel restauracji oraz sommelier) przeprowadził dla nas degustację win naturalnych. Miejsce specjalizuje się w kuchni polskiej w połączeniu z winami. Jest na kulinarnej mapie Warszawy dopiero od kwietnia 2020 roku, a już jest na językach wielu foodies.

Aplikacja Finebite – potrzeba doświadczenia kulinarnego dla każdego

Aplikacji, które oferują w promocyjnych cenach jedzenie jest co raz więcej. Zachęcają do korzystania z ich nośników, by szybciej i taniej zjeść. Ale, czy lepiej? Na rynku pojawił się ponad rok temu kolejny nośnik, aplikacja FINEBITE, w której znajdziecie restauracje w wielu miastach w Polsce. Zachęcają do spróbowania ich oferty w cenie 50% za menu. Dzięki temu możecie spróbować dań restauracyjnych w wyjątkowych cenach. Czy warto ją pobrać? Dowiecie się z tego artykułu.

Z Maciejem spotkaliśmy się w Restauracji Źródło, która jest dostępna także w aplikacji FINEBITE. Dziękujemy, że oprócz użyczenia nam miejsca do zdjęć, Adrian Górniak (właściciel restauracji oraz sommelier) przeprowadził dla nas degustację win naturalnych. Miejsce specjalizuje się w kuchni polskiej w połączeniu z winami. Jest na kulinarnej mapie Warszawy dopiero od kwietnia 2020 roku, a już jest na językach wielu foodies.

Pierwszy raz testowałam tę aplikację rok temu (zobacz), kiedy były jej początki. Dzięki niej odkryłam kilka smacznych adresów na terenie Warszawy, korzystałam z niej także w sprawdzonych i lubianych miejscach. Z punktu socjologicznego lubiłam też sprawdzać jak obsługa zachowuje się w stosunku do ludzi, korzystających z promocji. Czy traktują takie osoby z góry? A może lepiej? Zwiedziłam w niecałe dwa miesiące ponad dziesięć miejsc i przerwałam użytkowanie. Dlaczego? Aplikacja ma wprowadzoną funkcję, że jedno miejsce możesz odwiedzać raz na sześć miesięcy. Krótko mówiąc, służy do sprawdzenia miejsca w promocyjnej cenie, aby po wizycie stwierdzić czy dana kuchnia, restauracja nam pasują i czy chcemy do niej z przyjemnością wrócić przy regularnych cenach w karcie. To wydarzyło się akurat w moim przypadku. Do tej pory regularnie odwiedzam Pańską 85Żywą Kuchnię, czy Byk Bar. Jednak raz na kilka miesięcy wracam do aplikacji i zabieram w te miejsca niepewnych znajomych, którzy nie do końca lubią wydawać większe sumy na jedzenie. Dzięki temu mogę spróbować ich przekonać do danego miejsca, dbając również o ich portfele.

Po niespełna roku wracam do aplikacji. Szata graficzna niewiele się zmieniła, jednak jest znacząca różnica w doborze miejsc. Nie jest już dostępna tylko w Polsce (aktualnie w dziewięciu miastach), ale także za granicą. Z aplikacją możecie zwiedzać kulinarnie także Rygę i Lwów. Pojawiła się też większa ilość restauracji na terenie samej Warszawy. W pierwszej kolejności zaintrygowała mnie Ruza Roza – o której wiele słyszałam, ale nigdy nie byłam. Restauracja należąca do browaru Maryensztadt oraz otwarte podczas pandemii Źródło. Do wszystkich wiem, że będę wracać. Pierwsza jest dobrym pomysłem na spotkanie z rodziną, kolejna na wypad z kolegami z liceum, trzecia na randkę lub babskie pogaduchy. Aby lepiej poznać ofertę restauracyjną FINEBITE wprowadził rezerwację również w godzinach wieczornych. Jedyną zasadą jest zakup kieliszka lub butelki wina do kolacji. To ważny element w aplikacji. Już niedługo ruszy nowy projekt WINEBITE związany z tym trunkiem. To wino będzie tu grało pierwsze skrzypce. Aplikacja będzie miała na celu szerzenie świadomości na temat wine pairingu, z jedzeniem z różnych stron świata. Degustacja 3 kieliszków wina wraz z 3 daniami, będzie kosztować 79 zł. Obserwuje profil FINEBITE, by dowiedzieć się więcej!

aplikacja finebite, maciej piwko, potrzeba kulinarnego doświadczenia, aplikacja dla foodies, najlepsza aplikacja jedzenia, płać 50%, nowa aplikacja dla foodies, warsaw foodieaplikacja finebite, maciej piwko, potrzeba kulinarnego doświadczenia, aplikacja dla foodies, najlepsza aplikacja jedzenia, płać 50%, nowa aplikacja dla foodies, warsaw foodie

Wszystkich nas obowiązuje ta sama zniżka 50% na całe jedzenie.

Od strony konsumenckiej wszystko jest dla mnie jasne. Wystarczy, że zainstaluję sobie aplikację i zacznę szukać najciekawszą ofertę z długiej listy kulinarnych miejscówek. Kiedy już się zdecyduję gdzie chce się wybrać, mogę pójść na jedzenie sama lub maksymalnie we cztery osoby. Wszystkich nas obowiązuje ta sama zniżka 50% na całe jedzenie. Jedyny koszt jaki ponoszę przed pójściem do restauracji to 10 zł za rezerwację. Jak to natomiast wygląda od strony restauracji? Jaki mają stosunek do aplikacji? Spotkałam się z tej okazji z założycielem FINEBITE Maciejem Piwko.

Tłumaczę restauratorom, że to od nich zależy jak wykorzystają aplikację. W ich interesie jest, aby osoba korzystająca z promocji wyszła z doświadczeniem kulinarnym i chciała szybko do nich wrócić lub powiedziała o tym miejscu innym. Właśnie do takiej sytuacji dedykowany jest FINEBITE. Podoba mi się, że mamy wśród restauracji miejsca, które w sprytny sposób wykorzystują aplikację marketingowo. W pierwszej sytuacji wykorzystują stolik promocyjny do nauki up sellingu (przyp. red. maksymalizacja zysku podczas jednej transakcji sprzedaży produktu lub usługi). Gość w końcu dostaje 50% zniżki na jedzenie, więc w teorii na takim stoliku powinna pójść łatwiej sprzedaż wina. Z drugiej strony, można zwyczajnie wejść w bliższą relację z takim gościem, zakładając, że ktoś przychodzi nas spróbować po raz pierwszy. Kelnerzy w takiej sytuacji powinni wprowadzić nowych gości w atmosferę i poczucie, że wychodzą z restauracji z nowym kulinarnym doświadczeniem. W wielu miejscach się to udaje. 

  • To co mi się podoba w Waszej aplikacji to także pomysł na ankietę po wizycie. Możesz coś więcej o niej powiedzieć?

Ankieta ma służyć do weryfikacji zdobytego doświadczenia podczas wizyty w restauracji. Jest anonimowa, więc śmiało można pisać szczerze swoje wrażenia. Pojawiają się pytania związane z jedzeniem. Czy podobał się sposób podania, czy była zadowalająca jakość produktów i stosunek do ich ceny. Ważna jest też dla nas atmosfera, więc pytamy o klimat, muzykę i wystrój. Kolejną kategorią jest obsługa. Ważny jest dla nas czas oczekiwania, znajomość menu i ogólne wrażenie jakie zrobili kelnerzy. Na koniec pytamy o największe plusy wizyty oraz wytypowanie najsmaczniejszego dania. Ma to wiele pozytywnych aspektów. Po pierwsze, jesteśmy w stanie kontrolować współpracę z konkretnym miejscem. Jest dla nas ważne, aby w aplikacji były miejsca, które szanują nie tylko produkty na jakich pracują, ale także gości. Po drugie, ankieta trafia równolegle do restauratorów i managerów, którzy mogą zweryfikować pracę swoich podopiecznych i wyciągnąć wnioski z takiej recenzji. 

aplikacja finebite, maciej piwko, potrzeba kulinarnego doświadczenia, aplikacja dla foodies, najlepsza aplikacja jedzenia, płać 50%, nowa aplikacja dla foodies, warsaw foodie

Cieszy fakt, że za aplikacją FINEBITE stoją ludzie, którzy chcą poprawić jakość wymienianych świadczeń w gastronomii. Są w pewnym sensie pośrednikiem między gośćmi, a restauracjami – aby móc przybliżyć im swoją ofertę i zachęcić do odwiedzania ciekawych miejsc na kulinarnej mapie Polski. Twierdzą (a ja się z tym zgadzam), że aplikacja ma również uczyć świadomości i poprawiać jakość serwisu, dań, ale także gości. Uważa, że drogą do sukcesu i sprawieniem, że restauracja wiele lat utrzymuje się na rynku jest właśnie aspekt edukacji i stawiania na co raz lepsze usługi. W końcu jeśli będziemy bardziej dokształceni, będziemy wymagać więcej – a właśnie tylko w takiej sytuacji możemy sprawić, by restauracje miały nam co raz więcej do zaoferowania. To od nas zależy, które miejsca są oblegane, a które muszą pożegnać się z działalnością w przeciągu pierwszych trzech lat. Aplikacja zatem ma dwie strony pozytywnych cech, które powinny zachęcić restauratorów do spróbowania aplikacji. Ciekawym aspektem z mojej strony, czyli osoby zajmującej się PR i marketingiem w restauracjach jest fakt, że taki stolik promocyjny, może mi pomóc w przeszkoleniu zespołu z nowych sposobów komunikacyjnych. Od samego początku wiemy kim jest dana persona. Jest nowa i ciekawa naszego miejsca. Korzysta z aplikacji, bo chce sprawdzić czy miejsce jej odpowiada. Jeśli sprawimy, że poczuje się u nas komfortowo jest duża szansa, że do nas wróci lub wspomni o nas swoim znajomym. Jeśli jej nie zadowolimy, dowiemy się o tym z ankiety i będziemy mogli sprawdzić, co zrobiliśmy według takiej osoby niewystarczająco dobrze. Z plusów dla nas – gości, nie będziemy mieli poczucia aż tak źle wydanych pieniędzy i zdecydowanie mniej zapłacimy, co nie ukrywam jest przyjemną rekompensatą podczas gorszych doświadczeń kulinarnych. Osobiście korzystam z aplikacji od jej początków i jako osoba zwracająca uwagę na szczegóły w sposobie serwisu chętnie odwiedzam dla Was miejsca z aplikacji testowo i dzielę się spostrzeżeniami na moim instagramie (tutaj).

 

Warto przeczytać️

Kreatywność w czasach pandemii Wszyscy staramy się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Przestajemy się łudzić, że czas sprzed 13 marca...
Zawodzą Ci, którzy powinni być wzorem Brakuje mi takiej kreatywności u kucharzy w Warszawie. Jego energia mogłaby naładować połowę stolicy. Jego...
Koniec sezonowości! Dokąd zmierza gastronomia? Darek Barański jest dla mnie przykładem prawdziwego i sumiennego szefa kuchni od 2014 roku, kiedy...
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

bądź na bieżąco

@glodnadaga na instagramie