Smaku W RESTAURACJI Ludzi

NAJLEPSZE RESTAURACJE W 2019

10 stycznia 2020

W zeszłym roku w podsumowaniu (tutaj), życzyłam sobie minimum dwóch tygodni wakacji – udało się ciurkiem trzy w Maroko (zobacz). Wyzbyć się całkowicie fast foodów – to jeszcze przede mną oraz więcej degustować, co bez wątpienia mi się udało, odwiedzając do 9 miejsc tygodniowo. Nie ukrywam, że zainwestowałam na to wszystkie oszczędności, ale równolegle wciąż jestem zdania, że podróże i jedzenie to dwie rzeczy, które najbardziej mnie rozwijają i to na nie najchętniej wydaje pieniądze.
W 2019 przestałam pić alkohol w formie foodpairing’u i jestem z tego dumna, bo jedzenie wydobywa dzięki temu jeszcze więcej aromatów.
W 2020 planuje w pierwszej kolejności odświeżyć stronę, wciąż stawiając na trzy główne filary, czyli smak, ludzi i wrażenia – dzięki którym żyje Głodna.
Zamierzam zrezygnować ze śmieciowego jedzenia i ograniczyć mięso. Zacznę też więcej się ruszać, a mniej leżeć (tu przykład) i obiecuję, że będzie więcej okazji do spróbowania mojego jedzenia w formie przepisów i pop upów, które znakomicie wyszły w 2019 (więcej o nich tutaj i tutaj).
Tymczasem pora przedstawić Wam trzy miejsca, które podbiły moje kubki smakowe do granic możliwości w 2019. Oto oni!

 

Najbardziej sushi smakuje mi w Kielcach
najlepsze restauracje, Michał Kostrzewa, Sushiya, omakase, najlepsze sushi

Przegląd tuńczyków podczas omakase, Michał Kostrzewa, Sushiya, marzec 2019

najlepsze restauracje, Michał Kostrzewa, Sushiya, omakase, najlepsze sushi

Omakase z Michałem Kostrzewą, Sushiya, kwiecień 2019

Nie byliście jeszcze w Japonii? Ja też nie byłam. Jednak są miejsca w Polsce, które dają namiastkę tego, czego można się po kraju kwitnącej wiśni spodziewać. Co ciekawe na razie nie znajdziemy tego w Warszawie, tylko w Łodzi, Wrocławiu i Kielcach. 

Sushiya to jeden z niewielu sushi barów ukierunkowanych na omakase. Ucztę, w której to sushi master decyduje jakie kawałki ryb dostaniemy do skosztowania. Jest to rytuał japoński, który każdy foodie powinien spróbować i doświadczyć – szczególnie, że w Japonii jest to normą.  Moje pierwsze zderzenie z omakase wywołało u mnie stany, których bym się po sobie nie spodziewała. Siedziałam między Pyzami w grobowej ciszy, co jakiś czas dolewając herbaty i zajadając się co raz to ciekawszym gatunkiem ryby i myślałam, że jeśli tak smakuje dobrze zrobiony ryż, to ja nigdy nie jadłam dobrego sushi. W rolkach „europejskich”, doszukujemy się kilku smaków i struktur, a to o sam smak najświeższej ryby oraz idealnie doprawionego ryżu w tym wszystkim chodzi. O nic więcej. 

W marcu zatem pękło we mnie kolejne ziarnko doświadczenia kulinarnego i otworzyło się, kiełkując tak szybko, że musiałam odwiedzić Michała Kostrzewę ponownie miesiąc później. Dociekliwość była na tyle duża, że w czerwcu odwiedziłam to miejsce po raz trzeci i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że najsmaczniejsze momenty są dla mnie wtedy, kiedy widzę zaangażowanie u kucharza, kiedy czuję poświęcony czas produktowi i kunszt pracy. 

Nie mogę się doczekać kiedy Michał wróci z wyprawy po Japonii, bym mogła wtedy po raz kolejny doświadczyć omakase w jego wykonaniu, tylko tym razem nie z wyobrażeniem o Japonii, a jego namacalnym skutkiem. Michał to człowiek, który swoją pracą potrafi opowiedzieć historie niewyobrażalne i  magiczne. Tym bardziej doceniam go za to co robi, bo tak jak ja i jeszcze wielu z nas, nie był w Japonii, a jego wyobrażenie i nauka doprowadziły go do miejsca, z którego nie ma odwrotu. Sushiya to perełka, którą trzeba odwiedzać i o niej pamiętać. A w 2020 postaram się o to, aby Wam o niej jeszcze niejednokrotnie przypomnieć. 

Sushiya, ul. Św. Leonarda 1 lok. G, Kielce
Omakase 300 zł – konieczna rezerwacja

 

Gwiazdkowe uniesienia
atelier amaro, momenty, kolacja degustacyjna, gwiazdkowa restauracja, warszawa

Mleczko pszczele z woskiem pszczelim i pyłkiem pszczelim, Atelier Amaro, maj 2019

atelier amaro, momenty, kolacja degustacyjna, gwiazdkowa restauracja, warszawa, czy warto iść do Amaro, najlepsza restauracja w Warszawie

Terrina z węgorzem i topinamburem, por, wasabi

atelier amaro, momenty, kolacja degustacyjna, gwiazdkowa restauracja, warszawa, czy warto iść do Amaro, najlepsza restauracja w Warszawie

Sosu Chef Bartek Mazurek wraz z zespołem

Majowa wizyta w Atelier Amaro była wizytą, na którą czekałam. Chociaż nie było tego dnia szefa kuchni, doświadczyłam przyjemnej podróży dziewięciu momentów, którą poprowadził Bartek Mazurek – sous chef wraz z Kamilem Juśkiewiczem i Magdą Górską. Przynajmniej tę trójkę zapamiętałam najlepiej z trzygodzinnej kolacji pełnej smaków, których się nie spodziewałam. Maj to mój ulubiony miesiąc także ze względu na sezonowość. Danie ze szparagami, które były podwędzone świerkiem, podane w chmurze dymu są na końcu mojego podniebienia do dnia dzisiejszego, uwypuklony został tu zdecydowanie żywioł i nadał kolacji miłe wprowadzenie. Jeszcze milej wspominam kolejne danie, czyli terrine z węgorza i topinamburu z porem i chmurą wasabi. Wszystko było takie, jak spodziewałam się po gwiazdkowej restauracji. Obsługa pomocna, acz nie nachalna. Serwis bez zarzutu, atmosfera okolicznościowa (łącznie ze mną było pięć stolików urodzinowych), a mimo wszystko można poczuć się tam swobodnie, a na dodatek intymnie. 

Moim żywiołem jest zdecydowanie ziemia. To w lesie czuje się najlepiej, wszystkie produkty z ziemi smakują mi najbardziej. Dlatego trafiliśmy do Amaro w najlepszym momencie z możliwych. Po sześciu miesiącach to danie główne ze smardzami, bobem i bukiem zostało ze mną najmocniej. Towarzyszyła temu emulsja z orzecha laskowego, a smardze zostały połączone z czarnym czosnkiem, który to na dobre już kilka lat temu wpisał się w polską gastronomię. Wszystko zostało zalane consomme z borowików i kwasu chlebowego. Patrzę teraz w notatki i widnieje przy nich napis „wyjątkowe, niesamowite, aromatyczne” i przy tych „achach” zostańmy jak najdłużej. To wegetariańskie danie było tak intensywne, acz delikatne, że idealnie został zinterpretowany smak natury budzącej się przed upalnym latem. Jeśli myślę o wiośnie to o tym daniu, za co Atelier Amaro serdecznie dziękuję. Na wyróżnienie zasługuje też młoda polędwiczka jagnięca, najlepsza w moim życiu. Był to ostatni moment mięsny, w sosie na bazie mleka jagnięcego (a nie wina), który zostawiał smaczny karmelowy posmak. Do tego sałatka z jasnoty białej, kwiatów czosnku niedźwiedziego (uwielbiam), sprasowanych nasion konopii i pokrzywy. Ostatnim elementem była „domowa musztarda”, a raczej gorczyca na redukcji z soku z jabłek z restauracyjnego sadu.

Kiedy dochodzi się w Atelier Amaro do deserów, przechodzimy w inny wystrój i zapachy. Serwetka o zapachu modrzewiu skomponowanego naturalnie przez kucharzy oraz złoto różowe sztućce to początek słodkiej podróży. Najlepszym deserem w 2019 okazał się właśnie ten, w gwiazdkowej restauracji. Crème de la crème, był to mój mentalny tort urodzinowy sam w sobie. Piękna wiosenna prezentacja była przedsmakiem tego co na języku. Została idealnie zbalansowana słodycz tego co najlepsze od pszczół i skontrastowana z cierpkim rokitnikiem. Ciągnący wosk pszczeli, z najbardziej aromatycznym mleczkiem pszczelim i pianką również z pyłkiem pszczelim. Był to unikalny, polski produkt, czyli gruczoł produkowany przez robotnice dla królowej, jedyny w swym rodzaju. Coś, czego mogę długo ponownie nie doświadczyć. 

Atelier Amaro* Plac Trzech Krzyży 10/14, Warszawa
6 momentów / 310 pln
9 momentów / 420 pln
konieczna rezerwacja

najlepsze azjatyckie w paryżu, restauracja chińska, restauracja azjatycka, gdzie zjeść w Paryżu, foodieparis

Cheval d’Or, Paryż 2019

najlepsze azjatyckie w paryżu, restauracja chińska, restauracja azjatycka, gdzie zjeść w Paryżu, foodieparis

Cheval D’Or, Paryż, lipiec 2019

najlepsze azjatyckie w paryżu, restauracja chińska, restauracja azjatycka, gdzie zjeść w Paryżu, foodieparis

Biały tuńczyk z papryką i cierpką marynatą, lipiec 2019

Moja ostatnia podróż do Paryża, nigdy nie była tak świadoma pod kątem kulinarnym. Cel był jasny i prosty. Sprawdzam najnowszy paryski projekt Alain Ducasse, odwiedzam jego ucznia w jego drugim autorskim projekcie gastronomicznym (specjalnie mieszkałam tuż obok) i weryfikuję najznakomitsze paryskie piekarnie. Wszystko wyszło po mojej myśli i udało się odwiedzić także miejsca dobrze mi znane z poprzednich pobytów. Dzięki temu w 2020 pojawi się mój przewodnik po Paryżu w innej odsłonie. Miejsce, które chciałabym wyróżnić jako top 3 najlepszych miejsc w 2019 to zdectdowanie Cheval D’or prowadzone przez restauratora Florent Ciccoli (m.in. Jones) i szefa kuchni Taku Sekine (z Dersou), który zaczynał swoją przygodę kulinarną w Tokio w Beige Alain Ducasse. 

Nie zwracajcie uwagi na to, co jest napisane na oknie elegancko zachowanej czerwonej fasady Cheval d’Or, to nie jest chińska restauracja. Raczej gustowna i gościnna, luksusowa restauracja z otwartą kuchnią i z małymi talerzami, która oferuje delikatną syntezę kuchni azjatycko – paryskiej. Format menu Taku Sekine puszcza oko do kolosalnego, nieprawdopodobnego wyboru oferowanego przez restauracje azjatyckie, które znane są z kilkudziesięciu dań na stronę. Przy nazywaniu działów swoich potraw restauracja czerpie w dużej mierze z japońskiego dziedzictwa, m.in. z działów Binchotan (dla produktów gotowanych na grillu na białym węglu) i Betsubara, czyli „drugiego żołądka”, zabawnego sposobu wprowadzania deserów. Karta jest jasna i spójna, w której znajdziemy także takie działy jak surowe, duszone, smażone na głębokim tłuszczu czy makarony. Decydujemy się na białego tuńczyka w aromatycznym sosie na bazie chili. Najlepszy marynowany tuńczyk, jaki było mi dane spróbować. Kurczaka strir fry i cukinie w tempurze, która miała słodko – cierpki sos pod przewrotną nazwą bang – bang, muszle w sosie cytrusowym, makaron z żółtkiem do siorbania i sorbet kokosowy z kiszoną morelą i konfiturą ze słonej cytryny. 

Cechą wspólną wszystkich spróbowanych potraw było połączenie i podkreślenie wspólnych założeń jakie niewątpliwie ma w sobie zarówno kuchnia francuska jak i japońska. Skłonność do błądzenia po stronie subtelności, z niewyobrażalnym wydobycie esencji z jednego produktu. W długiej, dobrze oświetlonej jadalni Cheval d’Or można usiąść przy barze, do czego zachęcam każdego. Obserwacja pracy w kuchni jest czymś najlepiej edukującym zarówno początkujących kucharzy, jak i tych najlepszych. Warto wspomnieć także o zwięzłej karcie naturalnych francuskich win, za którą odpowiada Caroline, do niedawna związana z Clamato. Można spróbować też kilka rodzajów sake, które idealnie komponują się do większości dań. Doskonała obsługa, była wisienką na torcie. W Cheval d’Or nie mamy do czynienia z egzaltacją kuchni azjatyckiej, tylko jej wielokulturowym odmładzaniu w kierunku kuchni paryskiej. Miejsce na językach paryżan, miejsce, które każdy foodie powinien koniecznie odwiedzić przy następnej wizycie w Paryżu. 

Cheval d’Or, 21 rue de Villete
czynne od czw do ndz 19:30 -23:00
weekendy 12:30 – 14:00 i 19:30 – 23:00
konieczna rezerwacja

 

Czy mój artykuł o najlepszych restauracjach w 2019 uważasz za wartościową treść? A może znasz kogoś komu również przypadłby do gustu?
Będzie mi bardzo miło jeśli dalej go udostępnisz. Dziękuję. 

Zapraszam też na mojego instagrama i facebooka, gdzie możesz być ze wszystkim na bieżąco.

 

Zobacz także

No Comments

Leave a Reply